Lollipop Chainsaw

Tytuł oryginalny: Lollipop Chainsaw

Producent: Grasshopper Manufacture

Wydawca: Warner Bros. Interactive Entertainment

Premiera na świecie: 12 czerwca 2012

Premiera w Polsce: 12 czerwca 2012

Ilość popkultularnych produkcji, w których spotkamy hordy zombie potrafi przytłoczyć. Jedne mierzą się z tematem na poważnie, inne z przymrużeniem oka. W niektórych przemycone zostają jakieś głębsze refleksje, inne przynoszą czystą rozrywkę. W końcu nie ma to jak przez pole pełne zombie przejechać kombajnem. Że co? Nie tylko takie atrakcję czekają graczy w “Lollipop Chainsaw”.


Jako słodka stereotypowa blondynka ze szkoły średniej, musimy stawić czoła pladze nieumarłych, która opanowuje liceum bohaterki. Z tymi stereotypami to tak nie do końca prawda, bo nasza wielbicielka lizaków pochodzi z rodziny, która w tradycji ma lata łowienia zombie. Jako czirliderka jest odpowiednio gibka, jako wojowniczka odpowiednio przeszkolona, a i w konfrontacji z zagrożeniem nie jest bezbronna, bo doskonale włada piłą łańcuchową.


Całość jest slasherem mocno pastiszującym kino klasy B, okraszone przesłodką warstwą wizualną. Fantastyczne komiksowe wstawki cieszą oko. Podobnie jak bohaterka, która przy swoich aktywnościach przyjmuje ciekawe pozycje. Hordy zombie wycina z gracją, a różne terenowe przeszkody nie stanowią problemu dla jej broni. A jeśli nawet pojawi się jakaś grubsza zapora, to zawsze można osadzić głowę swojego chłopaka na zdekapitowanym ciele i za pomocą takiego golema ją pokonać. A właśnie, przy pasie mamy czerep miłości naszej bohaterki, którego pozbawiliśmy ciała, gdy ten zaczął przemieniać się w zombie. Magia pozwoliła go uratować, a znalezienie odpowiedniego ciała jest kwestią czasu. Na razie musi dyndać przy biodrach naszej protagonistki, co jest przyczynkiem kilku zabawnych dialogów.


Bo “Lollipop Chainsaw” jak już się pewnie domyśliliście, nie jest poważnym tytułem. To lekka, przyjemna i zabawna produkcja, która mocno czerpie z horrorowej spuścizny. Nasze liceum nosi nazwę San Romero (a odniesień do twórców horrorów jest tu więcej), odpowiednio wykonana grupowa dekapitacja kończy się stopklatką i feerią barw, a galeria postaci, które się przewiną przez ekran, to istny cyrk. Bohaterka z czasem rozwija swoje umiejętności oraz zdobywa bonusowe opcje do broni. Jest radośnie, szybko i kolorowo. Wszystko w rytm świetnej metalowej ścieżki dźwiękowej, na której nie brakuje takich grup jak Children of Bodom, Arch Enemy czy Five Finger Death Punch.


Od czasu do czasu trzeba też stoczyć walkę z jednym z nieźle zaprojektowanych bossów, która zazwyczaj podzielona jest na trzy etapy. Na standardowym poziomie trudności nie stanowią oni wielkiego wyzwania, jak i zresztą cała gra, ale wnoszą istotną dawkę urozmaicenia.


No właśnie. Choć gra nie jest długa i spokojnie pęknie w sześć, siedem godzin, dłuższe posiedzenie może przynieść pewną dawkę zmęczenia. Chociaż nie mogę powiedzieć bym poczuł się znużony. Sam system walki charakteryzuje się pewną topornością, ale nie jest to coś co przeszkadzałoby cieszyć się rozgrywką. Ta wypełniona jest humorem i akcją po same brzegi.


I za to “Lollipop Chainsaw” trzeba docenić. Grało mi się świetnie. Bawiłem się doskonale. Z miejsca polubiłem bohaterkę, zaakceptowałem całą otoczkę i mogę polecić. Jeśli macie ochotę na czystą, radosną rozrywkę, to to jest dobry adres. Koszenie zombie kombajnem, granie w kosza odciętymi głowami, galeria zakręconych postaci oraz mocna gitarowa ścieżka dźwiękowa. Czego chcieć więcej.

underluk

GORE

5

STRACH

3

OCENA

8