Resident Evil Village

Tytuł oryginalny: Resident Evil Village

Producent: Capcom

Wydawca: Capcom

Premiera na świecie: 7 maja 2021

Premiera w Polsce: 7 maja 2021

Village” to druga odsłona z trzeciej reinkarnacji serii “Resident Evil”. Pierwsze trzy części były grami z prerenderowanymi tłami i sztywno umieszczona kamerą. Od czwórki widok został umieszczony nad ramieniem bohatera, a całość zyskała zupełnie nową perspektywę. Wraz z premierą siódemki wydarzenia obserwujemy z widoku pierwszej osoby. I tak też jest w “Resident Evil Village”, czyli ósmej odsłonie głównej serii (nie liczymy tutaj worka pobocznych odsłon). I tak też zapewne będzie w powstającej dziewiątce. Ale to pieśń przyszłości. Przyjrzyjmy się wyprawie na wieś.


Eathan i Mia po trzech latach prawie otrząsnęli się po koszmarze, który miał miejsce w Luizjanie (wydarzenia przedstawione w “Resident Evil VII”). Na świat przyszła ich córeczka, a życie stało się jaśniejsze. Do czasu, aż do ich domu z buta nie wkroczy Chris Redfield z grupką żołnierzy. Wszystko dzieje się bardzo szybko. Córka bohatera zostaje porwana, żona zastrzelona, a on sam uwięziony. Jednak podczas transportu ma miejsce wypadek. Eathan trafia na Rumuńską wieś, której mieszkańcy w dziwny sposób kojarzą się z wilkołakami, a w tle widnieje iście wampiryczny zamek. A to tylko początek. Przeżycie to jedno. Odzyskanie córki to drugie. Poskładanie historii w całość to trzecie zadanie, w które zaangażowany zostanie gracz.


Village” nie robi rewolucji. Ta była w siódemce, a ósemka kroczy wydeptaną ścieżką, zmieniając tylko scenerię. Rozgrzana Luizjana staje się ośnieżoną Rumuńską wioską. Całkiem miłą dla oka z kilkoma klimatycznymi zakątkami. Patrzy się na to wszystko przyjemnie, choć czasami trzeba wytężać wzrok w ciemnych korytarzach.


Kto grał w poprzednią część (albo wcześniejszą lub jeszcze wcześniejszą…), doskonale wie na czym polega rozgrywka. Idź przed siebie, zbieraj przedmioty, rozwiąż zagadkę, dostań się do drzwi/bramy od drugiej strony by móc ją otworzyć i ogarnąć sobie skrót. Łamigłówki nie są szczególnie skomplikowane. Początkowo wyposażeni jesteśmy tylko w nóź i pistolet, ale z czasem zyskami inne, bardziej śmiercionośne zabawki. O amunicję warto zadbać, bo nie ma jej na pęczki, a przeciwników miejscami jest gęsto.


No właśnie. Przeciwnicy. Zapomnijcie o klasycznych zombie. Tutaj mamy do czynienia z wilkołakami (albo czymś w podobie), czy innymi mniej lub bardziej nieumarłymi na pierwszy rzut oka istotami. Niby starają się robić jakieś uniki, ale jedyną ich siłą jest przewaga liczebna.


Jednak zwykłe, szeregowe mięso armatnie to tylko przystawka przed szefami. Pewną nad wyraz wysoką wampirzycę i jej córki pewnie już każdy kojarzy. Jeśli nie z gry lub materiałów z niej pochodzących, to z memów, które swego czasu zalały internet. Tak, to dosyć charakterystyczna postać i jej zamek jest fajną do zwiedzania miejscówką. Jednak to dopiero początek galerii postaci. Mamy jeszcze pewną nawiedzoną lalkę, dziwoląga, dżentelmena z wielkim młotem (nie wiem, może jakiś kompleks) i oczywiście tą główną złą, której stawimy czoła na końcu. Jest z kim walczyć.


Poszczególne lokacje mają swój charakter i jak już wspomniałem wyżej, mogą się podobać. Choć przyznam, że nie wszystkie przypadły mi do gustu. Wioska na plus. Zamek i zalane tereny też. Ale kiedy trafiłem do pewnej fabryki… no cóż, nie są to moje klimaty. Rozgrywka przez większość czasu jest klasyczna, ale sama końcówka, gdy wcielamy się na chwilę w Chrisa i gra z survival horroru staje się zwyczajną strzelanką, rozczarowuje. To niby tylko przerywnik, ale zostaje jakiś taki niemiły posmak. A szkoda. No i groza. Owszem, bywa, że napięcie wzrasta, a adrenalina pompuje nasze żyły, ale strachu jako takiego jest tu jak na lekarstwo. Bywało pod tym względem zdecydowanie lepiej.


Resident Evil Village” to udana gra, ale nie idealna. Cały czas czuć tu DNA serii, z której się wywodzi mimo, że na pierwszy rzut oka można odnieść inne wrażenie. To nadal “Resident Evil”, ale nie koniecznie taki, dla jakiego nic nie robiłem. Grało mi się przyzwoicie, ale nie wszystkie rozwiązania przypadły mi do gustu. Siódemka była lepsza. Tu jest dobrze, ale mam wrażenie, że mogło być lepiej. Przynajmniej jest Lady Dimitrescu.

underluk

GORE

5

STRACH

5

OCENA

7