Podpalacze ludzi, Wyznawcy płomienia

Tytuł oryginalny: Burning, The

Autor: Graham Masterton

Wydawca: Amber 1993

Rok powstania: 1991

Od czasu do czasu słyszy się o kimś, kto najczęściej w akcie protestu dokonuje aktu samospalenia. Nawet w Polsce było jakiś czas temu głośno o mężczyźnie, który w akcie desperacji podpalił się pod siedzibą premiera. Każdy chyba zna także okładkę albumu Rage Against the Machine, na której widnieje ogarnięty płomieniami mnich. Dość radykalny sposób samobójstwa, ale niewątpliwie skupiający uwagę.

Loyd nie rozumie, dlaczego jego narzeczona poszła na parking pobliskiego fastfoodu, polała się benzyną i podpaliła. Początkowo nie jest w stanie w to uwierzyć, ale nie ma wątpliwości, że ofiarą jest kobieta, z którą zamierzał dożyć starości. Jakby tego było mało, policja posiada dowody sugerujące, że krótko przed śmiercią go okłamała. Dlaczego?

Pogrążony w smutku bohater, cały czas widuje kobietę łudząco podobną do jego narzeczonej. Albo traci zmysły, albo coś wyraźnie tutaj nie gra. W okolicy w płomieniach ginie coraz więcej osób, a Loyd rozpoczyna prywatne śledztwo, które doprowadzi go do nieoczekiwanych i przerażających odkryć.

Naziści, rasa panów, tajemnicze obrzędy i muzyka Ryszarda Wagnera, to elementy, których nie zabraknie w „Podpalaczach ludzi”. Nie zabraknie także ludzkiego ciała skwierczącego w szalejącym ogniu. A znając twórczość Grahama Mastertona jesteście sobie w stanie wyobrazić opisy, jakie czekają na czytelnika w tej książce. Swąd spalonego mięsa unosi się nad kartami.

I można narzekać na schemat. Można narzekać na naciągane czasami wydarzenia i nie logiczne zachowanie bohaterów. Wreszcie można narzekać także na dość banalnych oprawców i kilka ogranych już przez Mastertona chwytów.

Ale nie zmienia to faktu, że książkę czyta się świetnie i z zainteresowaniem. Przez cały czas, autor podrzuca nowe fakty i plącze swoich bohaterów w coraz to nowe tarapaty (no, może niekiedy oni sami wpadają w nie przez swoją głupotę). Rozwija historię stopniowo i cały czas ma się wrażenie, że trzyma, jakiegoś asa w rękawie. Takie podejście przykuwa do lektury i motywuje do dalszego czytania.

Całość wypada nieźle. Jest interesująco. Gdy trzeba jest brutalnie i czasami czuć na skórze żywe języki ognia. Klimat całości przywodzi na myśl najlepsze powieści Mastertona i choć do nich trochę tej historii brakuje, to nikt nie powinien czuć się zawiedziony.

Książka wydana u nas także pod tytułem „Wyznawcy płomienia

underluk

GORE

6

STRACH

3

OCENA

7