Hobgoblin

Tytuł oryginalny: Hobgoblin

Autor: John Coyne

Wydawca: Amber 1992 (dwuczęściowe)

Rok powstania: 1981

Karcianki, planszówki, LARPy to całkiem fajny sposób na spędzenie czasu w gronie znajomych. Wcielanie się w fantastyczne postaci, przeżywanie wymyślnych przygód i obowiązkowe ratowanie dam w opałach. Fantasy pełną gębą. Gorzej, gdy te fantazje zaczynają wnikać do świata rzeczywistego.

Scott Gardinek jest mistrzem Hobgoblina, gry fantasy opartej na wierzeniach i historii Irlandii. Jego postać jest niepokonana, a on sam ma reputację świetnego gracza. Niestety dni jego chwały są policzone. Jego ojciec umiera, a on z matką musi się przeprowadzić do małej miejscowości, gdzie nikt o Hobgoblinie nigdy nie słyszał. Odnalezienie się w nowej rzeczywistości nie błędzie dla chłopaka łatwe, a zamek, w którym jego rodzicielka znalazła pracę, kryje liczne mroczne tajemnice, które w krótce zaczną wyłaniać się na światło dzienne.

Recenzowana książka Johna Coyne’a to całkiem ciekawa pozycja dla fanów gier karcianych i planszowych. Miłośnicy wcielania się w różne postaci na pewno znaleźliby wspólny język z bohaterem tej powieści i być może bardziej go zrozumieli. Niestety miłośnicy horroru znajdą tutaj dla siebie znacznie mniej.

Wszystko przez to, że groza ustępuje tutaj miejsca powieści obyczajowej. Scott jest w nowym miejscu i w nowej szkole. Nie ma tutaj znajomych, a mało miasteczkowe środowisko wydaje się być dosyć zamknięte. Z matką też nie do końca się dogaduje. Wytchnienie odnajduje w fantastyce, ale jest w niej raczej osamotniony. Spora część fabuły pochłaniają młodzieńcze rozterki. Momentami mało sympatyczne, ale jednak cały czas nadające się do szuflady z napisem – obyczajowość.

Groza pojawia się zazwyczaj na chwilę, jakby w tle. Związana jest z zamkiem, jego historią i okolicą. Ktoś włamuje się do domu, dawny służący opowiada bohaterowie straszne historie. Scott widzi w lesie dziwną postać. Dopiero pod koniec horror staje się wyraźniejszy, ale to trochę za późno. Do tego momentu bywa późno i nieciekawie. Szczególnie początkowe opisy Hobgoblina potrafią zmęczyć, choć pozwalają one zrozumieć fascynację bohatera tą grą i wyjaśniają zasady, jakimi się ona rządzi. Nie zmienia to jednak faktu, że jest to dość nużący fragment.

Po lekturze „Hobgoblina” w głowie pozostaje ogólny zarys tytułowej gry i niewiele więcej. Książka się dłuży, fabuła nie wciąga, a grozy jest za mało. Momentami pojawia się interesujący klimat, ale całość wydaje się trochę przydługa. Autor miał jakiś pomysł i trzymał kilka asów w rękawie do samego końca, ale wykonanie pozostawia trochę do życzenia. Fani gier planszowych czy karcianek mogą dodać sobie punkcik, bo oni mogą znaleźć tutaj dla siebie coś więcej.

+ fabuła osnuta wokół tytułowej gry
+ pod koniec nieco się rozkręca

- momentami nużąca
- przydałoby się więcej grozy

underluk

GORE

3

STRACH

4

OCENA

4