Twarze Szatana

Tytuł oryginalny: Twarze Szatana

Autor: Robert Cichowlas Kazimierz Kyrcz jr.

Wydawca: Grasshopper 2009

Rok powstania: 2009

Robert Cichowlas i Kazimierz Kyrcz Jr. to autorzy, których często możemy spotkać w takim zestawieniu. Panowie wydają się lubić pracować w zespole i często taki zespół tworzą. „Twarze szatana” to zbiór opowiadań, wśród których znajdziemy teksty napisane wspólnie przez obu pisarzy, jak i takie tworzone w pojedynkę. Tych drugich jest zdecydowanie więcej.

Dwadzieścia dwa teksty to całkiem niezły wynik. Fajnie, gdy ilość przekłada się na jakość, ale nawet jeśli z tą nie jest najlepiej, to w takim zatrzęsieniu opowieści jest szansa, że jedna lub dwie, wybiją się ponad poziom. Jak jest w tym przypadku? To zdradzę później.

Nie będę przytaczał fabuły każdej z umieszonych w książce historii, bo jest ich za dużo. Nie będę też wytykał najlepszych i najgorszych, bo to jest kwestią gustu i większość czytelników i tak by się ze mną nie zgodziła. Wspomnę jednak o tematyce, jaką poruszają autorzy. A ta jest różnorodna. Począwszy od autobusu wiozącego pasażerów do końca świata, przez tragiczne rodzinne historie na mordercach kończąc. Nie zabraknie nawiedzonych lampek choinkowych, miłości ponad śmierć, niespodziewanych imprez urodzinowych, kolejowych symulatorów, łowców autografów, alkoholiczek, przewrotnych kolein losu, najnowszych krzyków mody, wampirów melomanów, zapomnianych wiosek, szosowych wyścigów, niechcianych upominków, przysmaków kulinarnych, paranoicznych wizji, dziewczynek rządnych mordu oraz osiedli pełnych szaleńców.

Większość opowiadań charakteryzuje nijakość. Niestety, ale zazwyczaj jest bardzo schematycznie, nudno, a zakończenia można domyśleć się już na początku. To sprawia, że lektura nie porywa, a kolejne historie pochłaniamy, by odhaczyć je z listy nieprzeczytanych. Jasne, zdarzają się wyjątki i parę razy może nas coś zaskoczy, ale nie zmienia to faktu, że sztampowość zabije te historie. I nawet, kiedy twórcy starają się wykrzesać z siebie coś więcej, to potrafią zniszczyć to nawarstwieniem głupot.

Twarze szatana” to bardzo średni zbiór opowiadań. Najlepiej wypadają najkrótsze teksty chyba, dlatego że najmniej jest w nich miejsca na autorskie wybryki i czyta się je zwyczajnie szybko i bez większego zaangażowania. Dłuższe, często potrafią zmęczyć, tak jak jest to w przypadku tytułowych „Twarzy szatana”.

Czy warto tę książkę kupić? Jeśli traficie na nią na jakiejś wyprzedaży, tak. Za pełną cenę lepiej sięgnąć po coś innego, bo recenzowana pozycja jest typowym średniakiem, który momentami może się podobać, ale ogólnie niewiele się z niego wynosi.

underluk

GORE

4

STRACH

4

OCENA

5