Renegaci

Tytuł oryginalny: Renegades

Autor: Shaun Hutson

Wydawca: Phantom Press

Rok powstania: 1990

Sean Doyle i Georgina Willis to dwójka agentów brytyjskiego wywiadu, która ma rozwikłać zagadkę ataku, na polityków biorących udział w rozmowach mających na celu zawarcie rozejmu między Brytyjczykami, a bojówkami IRA. Gdy wydawało się, że rozmowy przyniosą pożądany efekt, grupa renegatów niezgadzających się z takim obrotem spraw sprawia, że pokój staje na ostrzu noża.

Tymczasem Mark Channing, odnajduje w małym kościółku gdzieś na prowincji Francji, tajemniczy witraż, który powiązany jest z postacią Guillesa de Rais. Ten ostatni, kojarzy się głównie z czarami i rytualnym morderstwem dwustu dzieci. Postacią zafascynowany jest milioner David Callahan. W jaki sposób i czy w ogóle, drogi tych wszystkich postaci się skrzyżują?

Shaoun Hutson nie jest szczególnie cenionym pisarzem i choć do tej pory, przeczytałem dwie jego książki (z czterech wydanych w Polsce), walczył z tą opinią zdecydowanie nie będę, ale muszę przyznać, że “Renegaci” są dużo lepszą książką niż “Nemezis”. Ba, tę nawet da się czytać, a lektura potrafi chwilami wciągnąć. Jednak od razu trzeba powiedzieć sobie szczerze, że horror w tej powieści występuje marginalne, a nawet nie jako z musu. Jego manifestacją jest tajemniczy witraż, z którym wiąże się pewna tajemnica i dość mroczna przeszłość. Brak tego wątku w książce nic by nie zmienił, bo tę pozycję należałoby ustawić na półce z prozą sensacyjną. Bo z typowym przedstawicielem tego kanonu mamy tutaj do czynienia.

Dwójka policjantów musi rozwikłać sprawę ataku na polityków. Kto za nim stoi i jakimi motywami kierowali się napastnicy. Jakby tego było mało, to za agentami podążają inny agenci, a terrorystów szukają ich dawni koledzy z IRA. Atmosfera się zagęszcza, a pościg goni pościg, strzelanina strzelaninę. Dzieje się dużo i intensywnie (choć nie zawsze logicznie), ale Sean Doyle nie jedno już przeżył i mógłby stanąć w jednym rzędzie razem z bohaterami kina akcji z lat osiemdziesiątych.

Wydaje się, że autor szczególne uwielbienie czerpał z opisu ran odniesionych przez bohaterów oraz arsenału, jakim Ci się posługują. Co chwilę kule rozrywają ciało, a my dowiadujemy się z jakiej to broni zostały wystrzelone. Po pewnym czasie zaczyna to męczyć.

“Renegaci” są książką średnią. Jako powieść sensacyjna jeszcze się sprawdza, ale jako horror, jest już słabo. Prawie całkowitego braku atmosfery nie ratuje nic, co mogłoby przyciągnąć fanów gatunku, ale jeśli lubicie pościgi i strzelaniny można sięgnąć.

underluk

GORE

3

STRACH

2

OCENA

5