Rowerzysta

Tytuł oryginalny: Rowerzysta

Autor: Adam Zalewski

Wydawca: Grasshopper 2009

Rok powstania: 2009

Rowerzysta” to drugi tom trylogii Adama Zalewskiego, rozpoczętej całkiem niezłą „Białą wiedźmą”. Nie znajdziemy tutaj, co prawda znanych już nam bohaterów, ale wszystkie drogi zejdą się w zamykającym cykl „Cieniu znad jeziora”. Tymczasem poznajcie Jerry’ego.

Chłopak nie miał łatwego życia, ale szybko znalazł sobie hobby, które dawało mu szansę się wyszumieć. Rower to jego pierwsza miłość. Miłość, która pozwoliła mu przezwyciężyć strach, który pewnej nocy być może uratował mu życie i nie pozwolił zobaczyć zabójstwa jego matki. Jednak owładnięty chęcią zemsty, nie spocznie póki nie znajdzie zabójcy. A tym wydaje się jego własny ojciec. Jerry z radosnego chłopaka, powoli przeradza się w zimnego mordercę.

Niestety, z całkiem sympatycznego dziecka staje się mocno sztuczną postacią. I nie tylko on, ale cała ta historia z czasem robi się coraz mniej prawdopodobna, nierealna i przegięta w zdecydowanie złą stronę. Gdyby to był western i akcja zostałaby osadzona w czasach, kiedy Ameryką rządzili Indianie i kowboje, to byłbym w stanie jeszcze to przełknąć. Niestety fabuła rozgrywa się na przestrzeni kilkunastu (kilkudziesięciu) lat i to wczasach mniej lub bardziej współczesnych, przez co bohaterowie wyjęci spod prawa wydają się zwyczajnie sztuczni. Mordują bez konsekwencji, a wszystko idzie im jak z płatka. Tu dadzą łapówkę, tam zadzwonią do odpowiedniej osoby i gotowe. Nigdzie nie ma śladu, ani żadnego dociekliwego stróża prawa, któremu wydałoby się coś podejrzane. I nawet nie o same przekręty chodzi, ale jak nasz bohater morduje, a robi to często dość krwawo, to też nikt jakoś nie jest w stanie ani w paść na jego trop, ani jakoś poważniej zająć się sprawą śmierci denata. Takie mordowanie to najwidoczniej łatwizna.

Na domiar złego bohaterowie są mocno standardowi. Choć do niektórych można poczuć coś na wzór sympatii, to jednak ciężko jakoś bardziej przejąć się ich losami. Ponadto trudno szukać tutaj grozy. Jest kilku morderców, kilku typów z pod ciemnej gwiazdy, ale horror wychyla się tutaj tylko w wyjątkowych sytuacjach i jest to horror mało nastrojowy.

A pomysł wyjściowy wydawał się być nawet ciekawy. Tak samo jak tło fabularne. Południe Ameryki nie było miło nastawione do kolorowej części ludności, która zyskiwała sobie coraz więcej praw, co nawet zostało w książce pokazane. Może nie jakoś wybitnie, ale jednak czuć tutaj momentami napięcie między białymi, a czarnymi mieszkańcami. Nie często, ale zawsze. Potem, gdy fabuła dociera do czasów współczesnych robi się już trochę zbyt zwyczajnie.

Generalnie „Rowerzysta” wydaje się zmarnowanym potencjałem. Prostota fabuły, tacy sobie bohaterowie i przegięta łatwość poczynań bohaterów pozostawia pewien niesmak. Mimo wszystko, jak się przymknie na niektóre rzeczy oko, a szczególnie jak się potraktuje powieść jak taki współczesny western, to czyta się nawet nie najgorzej. Pewne momenty będą irytować, ale z odrobiną samozaparcia można z lektury uzyskać nieco satysfakcji. Mogło być lepiej, ale wyszedł średniak.

underluk

GORE

5

STRACH

2

OCENA

5