Szczęśliwa ziemia

Tytuł oryginalny: Szczęśliwa ziemia

Autor: Łukasz Orbitowski

Wydawca: Sine Qua Non 2013

Rok powstania: 2013

Bardzo często bywa tak, że w dzieciństwie mamy paczkę przyjaciół, z którą spędzamy wolny czas i robimy najróżniejsze rzeczy. Jednak dorosłość równie często takie grypki rozbija. Ludzie wyprowadzają się ze swojej rodzinnej miejscowości, a kontakty ze znajomymi ograniczają się do okazyjnych rozmów przez komunikator i sms na święta.

Grupa bohaterów ze „Szczęśliwej ziemi” zna się od pieluch. Może nie cała, ale nie jeden gwóźdź z pobliskiego kościoła, szczycącego się tym, że został bez użycia gwoździ zbudowany, razem wyciągnęli. Ale dzieciństwo przemija, dobre dni mijają, a dorosłość puka do drzwi. Nikt w Ryku pozostać nie chce i prawie nikt nie pozostaje. Poza jednym. Ale zanim drogi chłopców się rozejdą, wkroczą razem w podziemia miejscowego zamku, gdzie podobno spełniają się życzenia. Bez ofiary jednak się nie obejdzie.

Łukasz Orbitowski zabiera tym razem czytelnika do Ryku, miasteczka z pozoru takiego jak inne. I jak każe miasteczko, mającego swoje legendy i tajemnice.

Fabuła zbytnio nie pędzi. Rozwija się spokojnie, czasami lekko przymula i raczej nie obfituje w jakieś nagłe zwroty akcji. Owszem, kilka mocniejszym momentów się znajdzie, ale raczej trzeba ich wypatrywać, bo prosto w twarz nie skaczą. Nieco więcej dzieje się pod koniec, ale to już taka zasada, że końcówka powinna być jednak w horrorze mroczniejsza. I jeśli o to chodzi, recenzowana tutaj książka napisana jest wzorowo.

Atmosfera grozy jest tutaj obecna, ale nie gra pierwszych skrzypiec. Jest nienachalna, momentami wycofana by wyeksponować obyczajowe perypetie bohaterów. Ich życie nie zawsze się układa po ich myśli, a całość sprawia wrażenie dość realnej. O ile oczywiście wykluczymy te wszystkie fantastyczne akcenty, które od czasu do czasu o sobie przypominają. Bohaterowie nakreśleni są w taki sposób, by sprawiać wrażenie realnych. Takich ludzi znamy wszyscy, obcujemy z nimi, na co dzień. I to jest chyba największa zaleta tej książki. Historia osadzona w polskiej rzeczywistości, obsadzona bohaterami z krwi i kości.

Szczęśliwa ziemia” to nastrojowa opowieść o perypetiach kilku osób, które starają się radzić sobie w życiu jak najlepiej umieją i którym noga nie raz się podwinie. Nie szczególnie spektakularna, nie szczególnie wciągająca i mało straszna, ale z niezłym zamkiem w tle. Zamkiem i jego podziemiami, które spełniają życzenia. O ile jesteście gotowi ponieść ofiarę.

underluk

GORE

3

STRACH

4

OCENA

7