Ene, Due, Śmierć

Tytuł oryginalny: Eeny Meeny

Autor: M.J. Arlidge

Wydawca: Wydawnictwo Poznańskie 2015

Rok powstania: 2014

Mordercy, mordercy wszędzie. Przynajmniej w kryminałach, w których to przestępcy zazwyczaj okazują się całkiem łebskimi osobistościami. Ale czasami poczucie winy potrafi być trudniejsze, niż sama śmierć. Szczególnie, jeśli wcześniej trzeba było dokonać trudnego wyboru.

Dwie osoby zamknięte w pomieszczeniu bez wyjścia. Jedyną szansą uratowania się jest pistolet z jedną kulą. Bo wyjść może tylko jedna.

Inspektor Helen Grace zostaje przydzielona do sprawy młodej kobiety, która twierdzi, że zabiła swojego chłopaka. Wcześniej zgłoszono jej zaginięcie, a jej wygląd oraz stan fizyczny organizmu, świadczy o skrajnym wygłodzeniu i odwodnieniu. Twierdzi, że wraz z ofiarą została porwana i była więziona w głębokim na cztery metry basenie. Jedynym sposobem uratowania się było morderstwo. Z pozoru niewiarygodna historia z czasem się potwierdza, a na policję zgłasza się kolejna osoba, której zeznania są bardzo podobne. Różni się tylko miejsce uwięzienia. W mieście grasuje psychopata, ale policja nie chcąc wywoływać paniki, stara się nie dopuścić by sprawa przedostała się do prasy. A czas ucieka.

Ene, Due, Śmierć” to debiutancka powieść M.J. Arlidge’a, producenta telewizji BBC i właśnie takie telewizyjne zacięcie jest tutaj odczuwalne. Powiedziałbym nawet, że nie tyle telewizyjne, co serialowe, bo fabuła rozgrywa się bardzo szybko, a krótkie, średnio pewnie pięcio stronicowe rozdziały, tylko potęgują uczucie pędu. Dzięki temu podczas lektury nagminnie występuje syndrom „jeszcze jednego kawałeczka”. No, bo przecież jest taki krótki. I tak rozdział po rozdziale, kartka po kartce docieramy do końca. Trochę chyba zbyt szybko, bo historia jest na tyle wciągające, że chciałoby się więcej, a tu nagle napisy końcowe… albo raczej tył okładki.

Pomysł na intrygę jest niezły, choć dość łatwy do wyeksploatowania. W końcu liczba schematów, w jaki mogą się zachować dwie odcięte od świata osoby, z których jedna musi zginąć, bo w przeciwnym razie umrą obie, jest dość ograniczona. Na szczęście autor stawia, jakość ponad ilość i każda przedstawiona sytuacja jest nieco inna, a jej bohaterowie kierują się odmiennymi motywami. Dzięki temu książka nawet przez moment nie nudzi.

Zespół policjantów, który poza czarnym charakterem oczywiście, gra tutaj pierwsze skrzypce, jest dość szablonowy. Pani inspektor to twarda i zdecydowana babka, która często obowiązek stawia ponad kwestie osobiste. Jej główni pomocnicy to alkoholik z rozbitym małżeństwem oraz ładna i ambitna, ale mniej stanowcza policjantka. Dość standardowy zestaw bohaterów, ale i tutaj autor wychodzi obronną ręką, bo każda z postaci ma coś, co łamie ograny do bólu schemat. Jednak nic więcej nie zdradzę.

Jedyne, co trochę mnie zawiodło to zakończenie. Oczekiwałem czegoś innego i chociaż na końcu wcale nie zabija lokaj, to jednak pewien niedosyt pozostał.

Książka mi się podobała. Fabuła jest intrygująca i od czasu do czasu pojawia się w niej trop, który albo zmienia jej bieg, albo próbuje zwieść czytelnika na manowce. Akcja rozgrywa się szybko i nie ma czasu na nudę, a napięcie momentami łapie niezły pułap. Trafi się, co prawda kilka schematów, ale całość czyta się bardzo szybko i przyjemnie. Dobra rzecz, której chciałoby się więcej. Z niecierpliwością czekam na kontynuację.

underluk

GORE

3

STRACH

3

OCENA

8