Dziewiąty koszmar

Tytuł oryginalny: The Ninth Nightmare

Autor: Graham Masterton

Wydawca: Albatros 2011

Rok powstania: 2010

“Wojownicy nocy” to taki cykl, w którym “Koszmar z ulicy wiązów” spotyka “Power Rangers”. Przynajmniej w mojej opinii i nie ukrywam, że nie jestem fanem takiego połączenia. Jednak „Dziewiąty koszmar”, piąty już tom tej historii, wypadam zaskakująco przyzwoicie.

W hotelu Griffin House w Cleveland dochodzi do przerażających wydarzeń. Ludzie nocujący w niektórych pokojach, przeżywają najgorszą noc w swoim życiu. Pomieszczenia nagle zmieniają wygląd, pojawiają się w nich okaleczone ofiary, a gości atakuje przerażająca postać ukrywająca się za twarzą klauna. Wszystko za sprawą seryjnego mordercy oraz brata Albrechta, który wiele wieków temu został wyklęty. Teraz wraz ze swoim gabinetem osobliwości wędrującym po świecie koszmarów, ma szansę wrócić do rzeczywistego świata. Jeśli mu się uda, będzie to istny dzień sądu dla ludzkości. Powstrzymać go mogą tylko wojownicy nocy. Problem polega na tym, że niektórzy z nich, jeszcze nie wiedzą, kim są. A czas umyka.

Dziewiąty koszmar” ma kilka elementów, które mogą się podobać. Mamy tutaj sympatyczną grupkę bohaterów i choć nie wszyscy przypadną czytelnikowi do gustu, to każdy powinien znaleźć sobie ulubieńca. Mamy szybko rozgrywającą się fabułę, która potrafi zaciekawić i z zainteresowaniem śledzi się jej rozwój. Mamy wreszcie morderczego klauna i mroczne wizje gości hotelu, którzy przeżywają w czterech ścianach niezły koszmar. Nie można też zapomnieć o ciekawej postaci brata Albrechta, jego makabrycznych tworach i zabójczej armii karłów. A wszystko zanurzone w krainie snów, która daje spore pole do popisu.

I oto wyszła mi całkiem niezła lista zalet. Wad też się trochę trafi. Sami wojownicy nocy trochę mnie drażnili. Ich działania czasami były zbyt naiwne, a pewne rzeczy wychodziły chyba trochę zbyt łatwo. No i bronie, którymi może posługiwać się zbrojmistrz mają dość irytujące nazwy. Kwestia tłumaczenia? Niekoniecznie, choć i ono mogło tutaj odegrać swoją rolę.

Mimo wszystko książka jest zdecydowanie godna uwagi. Szczególnie, że by dobrze się bawić podczas lektury, nie trzeba znać poprzednich czterech części cyklu. Wojowników mamy tutaj nowych, fabuła nie sięga do przeszłości, a nad całością unosi się gęsty klimat zwariowanego gabinetu osobliwości i morderczych klaunów.

I tylko gdyby nie ci wojownicy nocy, byłoby doskonale. A tak, dostajemy pozycję, którą szybko i przyjemnie się czyta, z gęstą atmosferą oraz miejscami krwawymi widokami. Jeśli nie przeszkadzają wam postaci latające w dziwnych przebraniach i używające broni o badziewnych nazwach, dodajcie sobie punkcik do oceny. Tak czy inaczej, przeczytać warto.

underluk

GORE

6

STRACH

5

OCENA

7