Bazar złych snów

Tytuł oryginalny: The bazaar or bad dreams

Autor: Stephen King

Wydawca: Prószyński Media Sp. z o. o. 2015

Rok powstania: 2015

"Bazar złych snów" to najnowszy zbiór opowiadań Stephena Kinga. Niestety jest to chyba najgorsza antologia krótkiej formy autora. Przynajmniej pod względem grozy i zawartości horroru na kartach książki. Ale po kolei.

130. kilometr
Na pewnym opuszczonym parkingu przy autostradzie parkuje ubłocony samochód. Z pozoru zwykłe auto, pożera każdego, kto się do niego zbliży.
Dość surrealistyczny pomysł, ale najważniejsze, że się sprawdza. 8/10

Premium Harmony
Kobieta po kłótni z mężem wysiada z samochodu by w pobliskim sklepie kupić piłkę. Są to ostanie chwile w jej życiu.
Dramat, nie horror. 5/10

Batman i Robin wdają się w scysję
Syn jak co niedzielę, zabiera ojca z domu opieki na obiad do pobliskiej jadłodajni. W drodze powrotnej dochodzi do stłuczki, która zakończy się dość krwawo.
Tutaj też nie macie co liczyć na horror. 5/10

Wydma
Pewien dzieciak często wybiera się na niewielką wysepkę, na której znajduje się piaszczysta wydma. Czasami, ale tylko czasami, na piasku pojawia się napis określający konkretną osobę. Ta osoba wkrótce umiera. Całkiem niezła historia, utrzymana w klasycznym stylu z bardzo klasycznym zakończeniem. 7/10

Wredny dzieciak
Georg Peter Hallas zostaje skazany na karę śmierci za zabójstwo dziecka. W końcu wpakował w niego sześć kul przy światkach, więc finał nie mógł być inny. Czemu to zrobił? A czemu ten dzieciak pojawiał się kilka razy w jego życiu, nigdy się nie zmienił, a jego pojawieniu zawsze towarzyszyła śmierć kogoś z jego bliskich przyjaciół? Po prostu był wredny.
I takiego Kinga lubię. Dobra, świetnie napisana historia z zakończeniem jakiego po horrorze się spodziewamy. 8/10

Śmierć
Dziki zachód. Pewien miejscowy pijaczyna zostaje oskarżony o zabójstwo i obrabowanie małoletniej dziewczynki. Wszyscy są pewni jego winy, szczególnie, że na miejscu zbrodni znaleziono jego kapelusz, ale sam oskarżony zarzeka się, że jest niewinny. Robi to tak skuteczne, że szeryf zaczyna mu wierzyć. Czy słusznie?
To też nie jest horror. Raczej kryminał z morałem, ale nieźle napisany. 7/10

Kościół z kości
Poemat opowiadający o wyprawie grupki ludzi do dżungli, gdzie przedzierają się przez trudny teren, który powoli ich zabija. Wędrówka, tych którzy przeżyją, doprowadzi do tytułowego miejsca, gdzie zobaczą coś, co ich odmieni.
Do mnie to nie przemawia. Nie podoba mi się wszystko począwszy od samej historii, choć ta nawet nie jest taka zła, na stylu skończywszy. Nie wiem, może w oryginale brzmi to lepiej. 3/10

Moralność
Moralność jak dupa, każdy ma swoją… czy jakoś tak. U Kinga jest to historia pewnego małżeństwa. On jest nauczycielem na zastępstwo marzącym o karierze pisarza, ona pielęgniarką opiekującą się dość, jak się wkrótce okaże, bogatym pastorem po wylewie. Biedy nie klepią, ale związać im koniec z końcem łatwo też nie jest. Jednak pastor ma dla swojej opiekunki pewną propozycję, która może pozwolić im solidnie wzmocnić domowy budżet. Propozycję wymagającą pewnego grzechu.
I znowu nie mamy tutaj do czynienia z horrorem. Jest to obyczajowa historia z morałem i szczyptą dramatu. Napisana porządnie, ale nie wyróżniająca się niczym nadzwyczajnym. 6/10

Życie po życiu
Każdy z nas kiedyś umrze. Czy to już koniec, czy może po drugiej stronie jednak coś jest? Czy otrzymamy jakiś wybór?
King odpowiada na te pytania po swojemu, ale nie spodziewajcie się niczego specjalnego. Napisane fajnie, ale sama historia jest raczej oklepana. 5/10

UR
Pewien nauczyciel literatury, nie przepadający za technologicznymi nowinkami, kupuje sobie Kindla. Jego motywy są nieco inne niż mogłoby się wydawać, a jego nowy nabytek ma zaskakującą funkcję, która… To już musicie sobie doczytać.
W tym opowiadaniu mamy pewne napięcie, tajemnicę i całkiem niezły nastrój. 6/10

Herman Wouk jeszcze żyje
Dwie kobiety, których życie trudno nazwać ekscytującym, wynajmują samochód i wraz z dziećmi jadą do rodziny. Tymczasem na pewnym parkingu dwoje poetów w podeszłym wieku je posiłek. Ich drogi wkrótce się zbliżą.
Zero horroru, sporo dramatu i w sumie mocne zakończenie. 5/10

Kiepskie samopoczucie
Wreszcie odrobina takiej klasycznej literatury grozy spod znaku Poego prawie. Żona głównego bohatera zaniemogła na zdrowiu, więc słabsze dni spędza w domu, a jej małżonek zajmuje się domowymi sprawunkami, nie zapominając o swojej pracy oczywiście. Ale czy na pewno wszystko jest tym czym się wydaje?
Dobry pomysł, ale wykonanie takie sobie bo dosyć szybko można się domyśleć jakie będzie zakończenie. 6/10

Billy Blokada
Tytułowy Billy Blokada to gracz w baseball, który z podrzędnej ligi trafia do pierwszoligowego zespołu, w czasach, kiedy ten sport był twardą grą. Chłopak się sprawdza, cieszy się sympatią kolegów oraz publiczności, ale jest w nim coś tajemniczego.
Niezła historia, w której czuć starego dobrego Kinga. Fani sportu, nie koniecznie baseballa, będą bawić się lepiej niż Ci mniej w tej kwestii aktywni. 7/10

Pan ciacho
Akcja opowiadania osadzona jest w domu spokojnej starości, gdzie czas biegnie w nieco innym tempie, a śmierć potrafi ostrzegać przed swoim nadejściem.
Sympatyczna historia, z lekkim powiewem metafizyki, ale zabrakło tutaj miejsca dla grozy. Znowu. 6/10

Tommy
Drugi w recenzowanym tomie poemat. Tym razem przedstawiona w nim historia kręci się wokół hipisów, a jak to mówią “jeśli pamiętasz lata sześćdziesiąte, to Cię tam nie było”. Przynajmniej w stanach tak mówią. Podobno. A sam poemat jest taki sobie. 3/10

Zielony bożek cierpienia
Próbowaliście kiedyś egzorcyzmować chorobę? A jeśli bylibyście sparaliżowanym bo wypadku milionerem i ktoś powiedziałbym wam, że jest to możliwe? Chyba warto spróbować.
Jak egzorcyzmy to i odrobina grozy musi się znaleźć. I grupa zupełnie różnych bohaterów, którzy znajdą się centrum akcji. 6/10

Ten autobus to inny świat
Jak nie idzie to nie idzie, a jak się wali to się wali. Dla Wilsona to ma być ważny wyjazd, który może dać kopa jego karierze. Mężczyzna na wszelki wypadek wyrusza z dużą rezerwą czasu, ale życie wkrótce pokaże mu, że jak chce komuś dokopać to nikt temu nie zapobiegnie.
Zero grozy, poza jednym krótkim momentem, do którego grozę można tak właściwie przypisać na siłę. 3/10

Nekrologi
Nareszcie jakaś niezła historia. Pewien dziennikarz bardzo chcący pracować w swoim zawodzie, wreszcie daje radę zaczepić się w pewnej redakcji. Pisze tam, co prawda wredne i uszczypliwe nekrologii tragicznie zmarłych gwiazd i gwiazdeczek, ale staje się dzięki temu sławny. Aż pewnego dnia wściekły na swoją szefową pisze jej nekrolog. Kobieta wkrótce umiera. Zbieg okoliczności? Dla sprawdzenia się, pisze nekrolog pewnego osadzonego przestępcy i sytuacja się powtarza. Dar czy przekleństwo? Gorzej, że występuje też pewien dosyć znaczący efekt uboczny.
Fajny pomysł i dobra realizacja. I chociaż nie jest strasznie, to pewne napięcie i odrobina grozy są zdecydowanie wyczuwalne. 7/10

Pijackie fajerwerki
Dwa domy nad jeziorem. Jeden należy do matki z synem, którzy dorobili się dzięki wygranej na loterii. Drugi jest posiadłością bogatej rodziny włoskiego pochodzenia. I święto niepodległości, które zapoczątkuje doroczny pojedynek na fajerwerki.
Groza? Zapomnij, ale czyta się nawet dobrze. 5/10

Letni grom
Apokalipsa według Stephena Kinga. I choć wydawałoby się, że autor temat wyczerpał w “Bastionie”, to jednak starczyło mu jeszcze pomysłów na opowiadanie. Dwóch sąsiadów i jeden pies, obserwują efekty promieniowania po bombardowaniu atomówkami. Ich śmierć to tylko kwestia czasu.
Krótko, szybko i na temat. 5/10

Wychodzi na to, że “Bazar złych snów” to taki sobie zbiór opowiadań. I tak i nie. Wszystko zależy od tego, czego oczekuje czytelnik. Jeśli interesuje go horror i groza, czyli coś co wydawałoby się oczywistym patrząc na autora, to po lekturze będzie zawiedziony. Niestety strachu nie ma tutaj prawie wcale. Owszem, z pięć opowiadań broni się w tej kwestii, ale reszta historii to są dramaty, opowieści obyczajowe albo w najlepszym wypadku thrillery. Nie zmienia to jednak faktu, że wszystkie, no prawie wszystkie, historie są dobrze napisane, potrafią zainteresować i obcowanie z nimi, dla nikogo nie będzie raczej czasem straconym. Szczególnie, że wielu bohaterów da się lubić bo i Stephen King potrafi ich nieźle nakreślić. No i zaskakująco dużo tutaj staruszków, ale i autor do najmłodszych nie należy, więc można mu to chyba wybaczyć.

Czy warto w takim razie po recenzowany zbiór sięgnąć? Myślę, że tak, ale mając świadomość, że horroru jest tutaj bardzo mało. Nastawcie się raczej na interesujące historie, po których złych snów, wbrew tytułowi z okładki, mieć nie będziecie.

+ warsztat autora
+ tych kilka opowiadań, w których groza jest wyczuwalna

- mało, bardzo mało grozy
- niepotrzebne poematy
- złe sny wbrew tytułowi, trzymają się z daleka

underluk

GORE

3

STRACH

3

OCENA

6