Złe miejsce

Tytuł oryginalny: The Bad Place

Autor: Dean Koontz

Wydawca: Amber 1991

Rok powstania: 1990

Prywatny detektyw to taka praca, która mocno działa na wyobraźnię. Prowadzenie śledztwa, niebezpieczne akcje, pościgi i zakradanie się w celu zebrania dowodów na pewno podnosi ciśnienie krwi w żyłach i… w rzeczywistości nie ma wiele wspólnego z tym zawodem. Ale nie w filmach. I nie w książkach, a bohaterowie Koontza, których poznamy w “Złe miejsce” na pewno na nudę narzekać nie mogą.

Pewnego dnia w ich biurze pojawia się Frank Pollard. Mężczyzna jest jedną wielką niewiadomą. Cierpi na amnezję, jego stan fizyczny i psychiczny budzi obawy, nie brakuje mu pieniędzy, chociaż nie wie skąd je bierze, a na domiar złego, ktoś chce go zabić. I to ktoś, kto wydaje się władać nadzwyczajnymi mocami. A, no i Frank potrafi się teleportować, choć nie umie nad tą umiejętnością panować. Wzięlibyście taką robotę? Julie i Robert Dakotowie wzieli.

Akcja rusza z kopyta i na początku niewiele jest momentów, które pozwolą czytelnikowi odpocząć. A już na pewno niewiele z takich momentów, zostanie w głowie po lekturze, choć oczywiście nie jest tak, że tempo na moment nie zwalnia. Po prostu te intensywniejsze fragmenty jakoś pamiętam lepiej.

Za to galeria postaci to coś, co na pewno zostanie zapamiętane. Para detektywów to postaci sympatyczne, którym chce się kibicować. Ich współpracownicy też dają radę, a nawet sam Frank Pollard z czasem nieco zyskuje bo od samego początku jakoś nie mogłem się do niego przekonać. Choć tajemniczości na pewno nie można mu odmówić. Za to czarne charaktery to już inna sprawa. Silny, obdarzony nadprzyrodzonymi mocami i mocno fanatyczny prześladowca jest na tyle charakterystyczny, że nie łatwo jest go wyrzucić ze wspomnień. Jeszcze lepiej wypadają jego dwie, uwielbiające koty, siostry. Niby tylko trzy postaci, ale Koontz znakomicie je nakreślił przez co choć budzą zdecydowanie ambiwalentne uczucia, to intrygują i ciekawią.

Podobnie jak sam motyw teleportacji, który pozwala szybko zmieniać miejsce akcji, a nawet zawędrować tam, gdzie żaden człowiek jeszcze nigdy nie był. Brzmi jak science fiction, ale jest tutaj sporo miejsca na grozę, które autor dobrzy zagospodarowuje, choć nie da się ukryć, że wątek sensacyjny ma jednak pierszeństwo. Mimo wszystko, mroczniejszych momentów nie brakuje, a na pytania, które się pojawiają się wraz z rozwojem fabuły, odpowiedzi otrzymujemy powolutku.

Złe miejsce” to po prostu dobra książka, po którą warto sięgnąć. Nie ma tutaj czegoś wybitnego, ale nie bardzo jest też do czego się przyczepić. Fabuła jest niezła, bohaterowie interesujący, a Koontz potrafi bardzo dobrze opowiadać swoje historie, więc jeśli będziecie mieć recenzowaną pozycję pod ręką, nie wahajcie się.

underluk

GORE

3

STRACH

4

OCENA

7