Panowie Salem

Tytuł oryginalny: The Lords Of Salem

Autor: Rob Zombie, B.K. Evenson

Wydawca: Zysk i S-ka 2013

Rok powstania: 2013

Gdy po nowej, dwuczęściowej wersji “Halloween” Rob Zombie zabrał się za film “The Lords Of Salem”, spodziewałem się konkretnego horroru. Dotychczasowe filmy muzyka spełniały moje oczekiwania, więc czemu tym razem miałoby być inaczej? Szczególnie, że amerykańskie Salem i jego historia daje niezłe pole do popisu. Niestety film okazał się miejscami urokliwym, ale jednak nudnym seansem, który przyniósł zawód.

A jak jest z wydaną po premierze filmu, napisaną przez Roba Zombiego do spółki z B.K. Evensonem książką? Lepiej. Historia Heidi, radiowej prezenterki, która pewnego dnia otrzymuje płytę od Panów Salem z muzyką, która wyraźnie wpływa na żeńską cześć słuchaczy, w formie papierowej jest bardziej kompletna. Literatura pozwala na dogłębniejsza analizę bohaterów niż niespełna dwu godzinny film. Oznacza to, że czytelnik lepiej rozumie ich motywacje oraz łatwiej jest zrozumieć ich postępowanie. Jest także więcej miejsca na opis pozostałych bohaterów, dokładniejszą analizę wydarzeń, a także wprowadzenie wątków, które wzbogacają tę historię. Mimo, że ta nie jest przecież jakoś bardzo skomplikowana. Bohaterka jest potomkinią gościa, który w siedemnastym wieku odpowiadał za proces czarownic w Salem, a w jej życiu zaczynają działać jakieś nadprzyrodzone moce. Co się za nimi kryje? Przekonacie się sięgając po książkę lub film, choć osobiście polecam tę pierwszą.

Sama historia rozwija się dość wolnym tempem, a straszyć stara się pokojem na końcu korytarza, w których choć powinien być pusty, wydaje się ktoś mieszkać. Dziwną muzyką, która przyciąga kobiety i wydaje się je skłaniać do czynów, których normalnie by nie popełniły. W końcu magią, za którą stoją piekielne siły. Tworzy to całkiem niezłą atmosferę grozy, która mi osobiście przypadła do gustu. Kilka wątków krąży także wokół muzyki w jej cięższych odmianach, co także zaliczam na plus. W końcu Zombie ze swoim muzycznym bagażem czuje się tutaj jak ryba w wodzie. I to widać. Szczególnie, że warstwa muzyczna jest tutaj charakterystyczna i całkiem udana. Jak na książkę oczywiście.

Całość sprawdza się nieźle, choć brakuje jej czegoś co wybiłoby tę historię na półkę wyżej. Poza tym oglądając wcześniej film, pewne sceny miałem przed oczyma, co w dużej mierze ograniczało moją wyobraźnię. Dlatego zawsze wolę odwrotną kolejność.

Panowie salem” to pozycja, po którą warto sięgnąć. Nie ważne czy oglądaliście tę historię na dużym lub małym ekranie, jej literacka wersja jest bogatsza, sprawia wrażenie pełniejszej i wciąga zdecydowanie mocniej. Jeśli nie oglądaliście filmu, myślę, że przy książce będziecie bawić się lepiej. A jeśli oglądaliście… no cóż. I tak warto.

underluk

GORE

4

STRACH

5

OCENA

7