Siedem minut po północy

Tytuł oryginalny: A Monster Calls

Autor: Patrick Ness

Wydawca: Papierowy Księżyc 2016

Rok powstania: 2011

Z okazji ekranizacji książki “Siedem minut po północy” Patricka Nessa, wydawnictwo Papierowy Księżyc wznowiło na naszym rynku tę powieść. Wcześniej nie miałem okazji się z nią zapoznać, choć doskonale zdawałem sobie sprawę z jej istnienia, ale teraz szybko nadrobiłem zaległość. I wiecie co? Żałuję, że tak późno.

Historia trzynastoletniego Conora jest przede wszystkim wzruszająca. Jego matka choruje na raka, a kolejne terapie zdają się nie przynosić efektu. Chłopak stara się nie dopuścić do siebie najgorszych myśli, a jego rodzicielka stara się podnosić go na duchu. Ich uczucia są namacalne, a autor za pomocą dosłownie dwóch zdań potrafi wtłoczyć łzy w oczy czytelnika. Szczególnie pod koniec tej historii literki mogą się rozmazywać, ale nie bójcie się tego uczucia i nie obawiajcie się ckliwości. Ness doskonale unika tego ostatniego, dostarczając nam fantastyczny dramat, pełen uczuć, bezradności, strachu, ciepła i miłości.

Ale nie dla dramatów zaglądacie na tę stronę. Na szczęście “Siedem minut po północy” zawiera sycącą dawkę grozy. Poza tą grozą życiową, której bliżej do wspomnianego wyżej dramatu, nie brakuje czystego horroru. Objawia się on dwojako. Z jednej strony Conora dręczy powracający koszmar, który mocno na niego oddziałuje. Z drugiej, pod postacią cisowego drzewa nawiedza go potwór. Istota jak ze snu, ale rankiem pod oknem zostają zupełnie materialne igły. Czego chce? Opowiedzieć bohaterowi trzy historie, a na końcu usłyszeć czwartą od niego. Tę prawdziwą. Conor zdaje się nie wiedzieć, o co chodzi z ostatnią opowieścią, ale nie jest też w stanie przeciwstawić się potworowi. Koniec końców wysłuchuje, co ma mu on do opowiedzenia, a każda historia kończy się inaczej niż początkowo można przypuszczać. Szczególnie, że ich bohaterowie często okazują się innymi postaciami, niż chłopiec zakładał. Na domiar złego, niektóre z opowieści motywują chłopca do działania. Np. wyładowania swoich emocji. I choć jest to potwór w czystej postaci, to nie wiele jest chwil, gdy zagrożenie z jego strony jest realne. Raczej od początku czuć, że nie pojawia się by zrobić komukolwiek krzywdę. Mimo, że czasem rzuci jakąś groźbą.

Ta krótka bądź co bądź historia, wciąga. Bohatera nie da się nie lubić i nie da się mu nie współczuć. Autor doskonale ukazał nie tylko jego najbliższe środowisko, ale także to dalsze, szkolne. Jak dzieci widzące o chorobie jego matki się do niego dystansują, jak nauczyciele otaczają go kloszem bezkarności. I jak to wpływa na Conora.

Siedem minut po północy” to fantastyczna książka, ale nie do końca horror. Jest tutaj co prawda pewna dawka grozy, ale takiej na granicy baśni. I jako dojrzałą baśń należałoby tę książkę traktować. Taką dla dojrzałego odbiorcy. Bynajmniej nie jest to wadą, bo lektura jest satysfakcjonująca, ma swoje momenty i potrafi wzruszyć. Ja to kupuję i nie pozostaje mi nic innego jak polecić tę książkę i Wam. Warto.

underluk

GORE

2

STRACH

4

OCENA

8