Więzień Ciemności

Tytuł oryginalny: Fear Nothing

Autor: Dean R. Koontz

Wydawca: Świat Książki 2000

Rok powstania: 1998

Christopher Snow jest dotknięty rzadką chorobą genetyczną, która czyni jego skórę niezwykle podatną na promieniowanie UV. Całe życie spędza w mroku, ale mimo wszystko jest z niego zadowolony. Ma 28 lat, napisał książkę i posiada grono wiernych przyjaciół. Mimo wampirycznego trybu bycia, czuje się szczęśliwy. Niestety jego ojciec umiera na raka. Christopher chcąc ostatni raz zobaczyć ojca, wybiera się do kostnicy, gdzie jest świadkiem podmiany ciała zmarłego. Szybko okazuje się, że w cały proceder zamieszanych jest dużo więcej ludzi. Jedyną osobą, która może coś wiedzieć jest jego pielęgniarka, ale ona nie zdąży mu nic zdradzić.

Eksperymenty genetyczne, choć zazwyczaj mają szlachetne cele, często wymykają się spod kontroli i w efekcie czynią więcej złego niż dobrego. “Więzień Ciemności” jest takiej właśnie sytuacji poświęcony, a ta pomyłka naukowców może całkowicie odmienić świat, jaki znamy.

I tutaj pojawia się pierwszy zgrzyt. Tego zagrożenia w ogóle nie czuć. Albo inaczej. Skala tego zagrożenia wydaje się bardziej małomiasteczkowa niż globalna. No bo ciężko odczuć zbliżający się koniec świata obserwując głównego bohatera zachowującego cały czas opanowanie, wędrującego po mieście i odwiedzającego swoich przyjaciół. Niby ma cały czas przy sobie broń i nawet do kogoś strzela, ale ogólnie jest dość sennie. Nie brakuje pewnych przyśpieszeń akcji, ale ożywiają one historię tylko na chwilę. Potem Christopher udaje się do kolejnego znajomego lub wraca do poprzedniego i wraz z nim snuje długie rozważania. Napięcie momentami wzrasta, ale generalnie jest raczej spokojnie.

Wstęp jest intrygujący. Ciekawy bohater trafia na interesującą sprawę i można spodziewać się dobrej książki. I ta jest dobra. Niektórzy nawet są skłonni twierdzić, że najlepsza w dorobku autora, ale ja ją czytałem do końca chyba głównie z rozpędu i z nadzieją, że skończy się tak jak się zaczęła. Ciekawie. Tymczasem opowieść snuje się powoli, a całe zagrożenie poznajemy z rozmów bohaterów. Tylko kilka scen świadczy o tym, że coś tam się dzieje. Dziwne. Tym bardziej, że podobno w cały niecny proceder zamieszani są liczni ludzie. Począwszy od naukowców, przez policję na przedstawicielach kościoła kończąc.

“Więźnia Ciemności” czyta się powoli. Mi ta książka nie przypadła do gustu. Nie dość, że dzieje się nie dużo, to jeszcze trzeba się przedzierać przez atmosferę filozoficznego wywodu. Spodziewałem się zdecydowanie więcej.

underluk

GORE

2

STRACH

2

OCENA

5