Metro 2033

Tytuł oryginalny: Metro 2033

Autor: Dmitry Glukhovsky

Wydawca: Insignis Media 2010

Rok powstania: 2005

Wojna nuklearna wreszcie wybuchła, a jej efektów nie da się już odwrócić. Cywilizacja upadła i nikt nie wie ile osób zdołało przeżyć kataklizm. Wiadomo tylko, że niektórzy zdążyli się schronić w moskiewskim metrze, które zostało zaprojektowane w taki sposób, by mogło służyć także jako schron przeciwatomowy. Życie w tunelach nie jest łatwe. Brak podstawowych warunków do godnego życia oraz ciągłe zagrożenie ze strony poatomowych stworów nie napawa optymizmem. A teraz jeszcze pojawili się “czarni”, z którymi muszą zmierzyć się mieszkańcy WOGNu. Wydaje się, że jeśli poniosą klęskę, całemu metru będzie groziła zagłada. Z powstałą sytuacją trzeba coś zrobić i szybko podjąć konkretne decyzje. Artem jest młody, a mimo to, na jego barki spada misja, której nie podjąłby się nie jeden bardziej doświadczony w walce weteran. Nasz bohater wyrusza przez tunele metra bez nadziei na powrót.

“Metro 2033” jawi się jako książka drogi. Artem wyrusza w swoją podróż i wędrując poprzez poszczególne stacje moskiewskiego metra, poznaje całą galerię ciekawych postaci, doświadcza różnego rodzaju pułapek, nie raz musi walczyć o życie. Każdy przystanek to zupełnie inna rzeczywistość, do której trzeba się przystosować. Świat, jaki przyszło mu zwiedzać jest pełen niebezpieczeństw. Niektóre miejsca są radioaktywne, w tunelach dzieją się dziwne rzeczy, ludzie szaleją, nikomu nie można ufać, a i stworów, które z chęcią wbiją swe zęby w kawałek świeżego (bądź i  nie) ludzkiego mięsa nie brakuje.

Dmitry Glukhovsky z wydawałoby sie prostego pomysłu, stworzył całą mitologię. Tę książkę czyta się jednym tchem od początku do końca. Z jednej strony mamy Artema i jego dążenie do wykonania powierzonej mu misji, a czego jak czego, ale przeszkód w jej wypełnieniu mu nie zabraknie. Mimo wszystko prze do przodu i daje z siebie wszystko. Z drugiej strony mamy tytułowe metro, które żyje własnym życiem. Każda stacja to zupełnie inne doznanie, inna rzeczywistość. Ludzie tutaj nie mają łatwej egzystencji, ale nie mają też żadnej alternatywy. W tunelach aż huczy od różnych legend. Niektóre z nich dają nadzieję, że gdzieś jest miejsce, gdzie może być lepiej. Gdzie świat wydaje się być normalnym. Inne opiewają wydarzenia, które niejednokrotnie napawają lękiem. A i same tunele bezpieczne nie są. Dużą zaletą książki jest też galeria postaci, na jakie w swej wędrówce natknie się nasz bohater. Z niektórymi spędzi więcej czasu, z innymi mniej, ale każda będzie niezwykle charakterystyczna.

Nie można też nie wspomnieć o atmosferze, jaką autor zdołał w swej książce stworzyć. Ciasne i mroczne tunele, ciągłe zagrożenie, zatłoczone stacje oraz stacje opustoszałe, na których nikt wolałby się nie znaleźć. To wszystko tworzy gęsty klimat, który momentami zdaje się wyciekać z kart książki.

A czy, “Metro 2033” ma jakieś wady? Ciężko takie znaleźć. Co prawda w pewnym momencie poczułem się lekko znużony lekturą, ale zaraz potem porwały mnie kolejne wydarzenia, które szybko rozwiały chwilę zwątpienia. Ta książka, to na prawdę kawał interesującej i wciągającej literatury. I tymi słowy zakończę chyba tę recenzję. “Metro 2033” po prostu trzeba przeczytać.

underluk

GORE

5

STRACH

7

OCENA

9