Gra Geralda

Tytuł oryginalny: Gerald's game

Autor: Stephen King

Wydawca: Albatros 2004

Rok powstania: 1992

Jassie wraz z mężem odpoczywa w domku nad jeziorem. Gerald od jakiegoś czasu upodobał sobie pewną grę erotyczną, w której centrum są kajdanki i jego żona przykuta do łóżka. O ile początkowo kobieta czerpała z tego pewną przyjemność tak z czasem, wspomniana zabawa zaczyna jej przeszkadzać. Teraz postanawia sprzeciwić się mężowi i choć jest już przypięta do oparcia, postanawia nie dopuścić do stosunku. Niestety przez niefortunny zbieg okoliczności, Gerald pada martwy na podłogę, a Jessie zostaje sama w domku przykuta do łóżka, gdzieś w głuszy. To nie wróży nic dobrego.

I nic dobrego się nie dzieje. Uwięziona bohaterka podejmuje różne próby wydostania się z pułapki, a perspektywa coraz częstszych i boleśniejszych skurczy oraz odwodnienia, skutecznie pomaga się jej zmotywować. Jakby tego było mało, musi się zmagać z własną przeszłością, w której ukryte są pewne mroczne tajemnice związane z zaćmieniem słońca, a na granicę utraty zmysłów doprowadza ją przeświadczenie, że ktoś był w jej pokoju. Czy to prawda, czy tylko złudzenie?

Moim największym zarzutem do książek pisanych przez Kinga jest ich straszliwe przegadanie. Autor lubi snuć swoje opowieści i lubi robić to długo. Na szczęście wychodzi mu to doskonale i w niektórych przypadkach ta wada może przerodzić się w zaletę. “Gra Geralda” nie jest tutaj wyjątkiem. Choć po lekturze mam wrażenie, że przedstawione w niej wydarzenia spokojnie można by opisać używając mniejszej ilości słów, nie miałem ochoty, odłożyć książki na półkę przed dobrnięciem do ostatniej kropki. Jako głównego winnego wskazałbym główną bohaterkę i fabułę, które zostały nakreślone bardzo autentycznie i spokojnie mógłbym uwierzyć, że ta historia gdzieś się wydarzyła. Akcja nie rozwija się szybko, ale dzieje się na dwóch płaszczyznach bo obserwujemy obecne przeżycia Jassie oraz cofamy się do jej dzieciństwa, kiedy to stało się coś, co wywarło na nią większy wpływ niż początkowo sądziła. Bohaterka toczy zaskakująco dużo dyskusji z głosami w swojej głowie i dzieli się z czytelnikiem najróżniejszymi obawami, jak i swoimi przeżyciami. Do tego fabuła zawiera wiele interesujących zwrotów, które długo trzymają nas w niepewności. To napięcie, które narasta, King świetnie potrafi podtrzymać przez długi czas by wreszcie doprowadzić do apogeum, które zmieni obraz wielu wydarzeń.

Fabuła, napięcie i postać głównej bohaterki to zdecydowanie silne strony tej pozycji, ale recenzowana książka nie do końca jest horrorem. Owszem dzieją się tutaj rzeczy nieprzyjemne, a i strachu jest niemało, ale “Gra Geralda” jest raczej thrillerem. Jednak znalazło się miejsce i dla jednego z najsłynniejszych seryjnych morderców Stanów Zjednoczonych. Co tam robi Jeffrey Dahmer? To już będziecie musieli sprawdzić sami.

Po książkę warto sięgnąć, choć na pewno nie każdemu przypadnie do gustu. Wielu krytyków zwraca uwagę na feministyczny wydźwięk tej opowieści, ale mi to w niczym nie przeszkadzało. “Grę Geralda” czyta się dobrze, mimo rozwleczonej fabuły. No i zakończenie jest interesujące, które powinno przypaść do gustu wielu miłośnikom horroru.

underluk

GORE

2

STRACH

3

OCENA

7