Dwa tygodnie strachu

Tytuł oryginalny: Fortnight of fear

Autor: Graham Masterton

Wydawca: Prima 2000

Rok powstania: 1994

O ile do niektórych książek Grahama Mastertona można się przyczepić, tak autor w opowiadaniach wypada świetnie. Nie będę ukrywał, że „Dwa tygodnie strachu” tylko mnie uświadomiły w tej opinii. W książce znajdziemy czternaście zróżnicowanych opowiadań, które można wszamać od razu, lub rozłożyć sobie lekturę na tytułowy okres. Osobiście nie byłem w stanie powstrzymać się przed przeczytaniem jej jak najszybciej, więc nie wiem jak to jest się tą pozycją delektować, ale cóż… moja ciekawość była silniejsza.

Autor w opowiadanych historiach prezentuje całe spektrum podgatunków grozy. Poczynając od gore, przez fabuły nastrojowe, na erotyce kończąc. Jako że są to formy krótkie, to nie nudzą i nie ma za dużo miejsca na jakieś rażące błędy logiczne.

I tak na dzień dobry otrzymujemy całkiem interesującą „Bestię pośpiechu”. Nieco przewrotna opowieść o chłopcu, którego mama straszyła tytułowym potworem by po szkole jak najszybciej wracał do domu. Dobrze prezentuje się także „Odmieniec”, którego osią jest pewna kobieta o niezwykłych właściwościach, które jednocześnie stają się zgubą dla zainteresowanych nią mężczyzn. „Szósty człowiek" z kolei urzekł mnie swoim mroźnym klimatem.

Masterton znany jest z dość swobodnego kreowania radosnego gore i w opisywanym zbiorze nie mogło w żaden sposób zabraknąć wiadra krwi. „Danie dla świni” nie jest dla czytelników o wrażliwych żołądkach. Szczególnie takich, którym nie w smak są opisy mielenia ludzkiego mięsa, miażdżonych kości oraz litrów krwi radośnie rozbijających się o betonową posadzkę, barwiących wszystko dookoła swą głęboką czerwienią. Szczegółowość opisów godna podziwu. Zresztą nie lepiej jest z „Ericiem Pasztetem”. Choć tutaj opisy są po prostu obrzydliwe, ale w takim horrorowym znaczeniu tego słowa. Otóż poznajemy pewnego chłopca, któremu mama powtarzała, że jest się tym, co się je. Eric bał się, że stanie się pasztetem, ale na szczęście (albo i nie) pewne wydarzenie zmieni ten pogląd i chłopak zacznie się rozsmakowywać w nieco innym menu.

Oczywiście to nie wszystkie historie, jakie warto poznać. Pominąłem chociażby „Stworzenie Belindy”, „Grę bi-dżing”, czy nie mniej interesujące „Rokoko”. To również są opowiadania godne uwagi, jak i kilka innych w tym zbiorze. Niestety znalazło się także kilka gorszych, albo przynajmniej gorzej wypadających na tle konkurencji, fabuł, które udane wydają się nieco mniej. Wspomnę chociażby o dość sztampowej, choć utrzymanej trochę w klimacie Poego „Kobiecie w ścianie”, czy takim sobie „Sercu z kamienia”. To nie są złe opowiadania, ale mi jakoś nie podeszły. Inna sprawa, że od przeczytanie przeze mnie tej książki minęło już trochę czasu i niektórych opowiadań zwyczajnie nie pamiętam. Widać nie wyróżniły się niczym złym, ani szczególnie dobry.

„Dwa tygodnie strachu” to dobra pozycja, godna przeczytania. Chyba każdy znajdzie tutaj coś dla siebie, a Masterton udowadnia, że w krótkiej formie sprawdza się doskonale. Miłym smaczkiem są także przedmowy autor, przed każdym tekstem. Warto sięgnąć.

underluk

GORE

7

STRACH

5

OCENA

8