Tengu

Tytuł oryginalny: Tengu

Autor: Graham Masterton

Wydawca: Zysk S-ka 1996

Rok powstania: 1983

Zrzucenie przez amerykanów bomb atomowych na Hiroszimę i Nagasaki było niezwykle silnym akcentem II Wojny Światowej, który całkowicie odwrócił losy walk na linii Japonia – Stany Zjednoczone. Jednocześnie jest to bardzo bolesny przykład brutalności tamtej wojny, a jego efekt do dziś budzi skrajne emocje. Zginęło wówczas 78 100 mieszkańców, ciężko rannych zostało 37 424. Za zaginione uznano 13 983 osób. Takie wydarzenie na długo zostaje w pamięci narodu.

I właśnie ta pamięć oraz chęć wzięcia odwetu za to, co się wydarzyło, stoi u podstaw historii, jaką Graham Masterton opowiedział w „Tengu”. W Stanach Zjednoczonych dochodzi do kilku brutalnych aktów agresji. Aktorka grająca w lubianym serialu zostaje dosłownie rozerwana, a pewien policjant ginie na służbie. Co najdziwniejsze, ślady wskazują, że zbrodni dokonano gołymi rękoma. Ile trzeba mieć siły by rozerwać ludzkie ciało i kto mógłby być do tego zdolny? I co łączy wszystkie ofiary? Tego nie zdradzę, ale mogę powiedzieć, że za wszystkim kryje się pewien Japończyk, o potwornie zniekształconym ciele, który pamięć o wydarzeniach z Hiroszimy pielęgnuje wraz z grubą wpływowych i bogatych ludzi, wchodzących w skład kręgu spalonych gołębi. Teraz wykorzystując współczesne metody medycyny sportowej oraz starożytne japońskie demony, chce wziąć odwet na narodzie amerykańskim za to, co ten wyrządził Japonii 6 sierpnia 1945 roku.

Jak na książkę napisaną przez Grahama Mastertona w „Tengu” brutalnych opisów jest jak na lekarstwo. Owszem, jak już wspomniałem wcześniej, trafi się rozerwane ciało i kilka mniej lub bardziej krwawych scena, ale nie jest to to, do czego brytyjski pisarz przyzwyczaił już swoich czytelników. Niestety z grozą też nie jest najlepiej, bo choć mamy i tytułowego japońskiego demona i zdeformowanego japończyka, to tak naprawdę ten drugi budzi większy lęk swoim wyglądem niż ten pierwszy swoimi poczynaniami. Główną winą za taki stan rzeczy obarczyłbym sposób opowiedzenia tej historii. Nad tą książką wisi gęsta atmosfera kina akcji z lat osiemdziesiątych, ze wszystkimi sowimi konsekwencjami. Pozytywni bohaterowie z karabinami w dłoniach niszczą armię japońskich ninja niczym połączenie Arnolda Schwarzeneggera w „Komando” z Michaelem Dudikoffem w „Amerykańskim ninja”. Mamy strzelaniny, pościgi, odbijanie zakładników i chwile relaksu z orientalną znawczynią sztuki kochania. Temu wszystkiemu nie pomagają nieudolne działania tych złych, którzy od samego początku robią wszystko by skrupulatnie stworzony plan nie wypalił.

Mimo wszystko to nie jest zła książka. Dziś przez swój klimat delikatnie trąci myszką, ale na pewno na plus można zaliczyć sam pomysł na fabułę, a i akcja poprowadzona jest sprawnie. W końcu to Graham Masterton i jak na dobrego rzemieślnika przystało, jego warsztat literacki nie zawodzi. Fajnie wypadają także akcenty japońskie oraz główny zły bohater.

Ostatecznie, „Tengu” oceniam na siedem, ale jeśli nie jesteście w stanie wysiedzieć do napisów końcowych na seansie z filmem akcji z lat osiemdziesiątych i nie wspominacie tych produkcji z nutką sentymentu w głosie, możecie sobie od oceny końcowej jeden punkt odjąć.

underluk

GORE

3

STRACH

3

OCENA

7