Carnosaur

Tytuł oryginalny: Carnosaur

Autor: Harry Adam Knight

Wydawca: Phantom Press Internationa 1991

Rok powstania: 1984


Chyba każdy chłopak w dzieciństwie, przechodzi okres mniejszej lub większej fascynacji dinozaurami. Najwytrwalsi zostają później paleontologami, inni o wszystkim zapominają, a Harry Adam Knight napisał o nich horror.


Warchester to małe senne miasteczko gdzieś na Angielskiej prowincji. Dzieje się tu nie wiele albo nic w związku, z czym życie biegnie powoli, a lokalna gazeta rzadko ma coś ciekawego do przekazania. Również miejscowi policjanci nie mogą narzekać na nadmiar pracy. Do czasu.

W okolicy zaczynają ginąć ludzie. Szybko okazuje się, że powodem krwawego żniwa jest dziki kot, który uciekł z prywatnego ogrodu zoologicznego sir Penwarda. Szlachcic, bowiem lubuje się w groźnych, egzotycznych drapieżnikach, których uzbierał już sobie całkiem pokaźną kolekcję. Jego ludzie szybko chwytają zwierzę, a on sam deklaruje, że wkrótce z powodu niebezpieczeństwa, jakie ze sobą niesie, zwierz zostanie zabity. I niby wszystko jest w porządku, ale Pascal, lokalny dziennikarz, nie do końca jest w stanie uwierzyć w oficjalną wersję wydarzeń. Z drugiej strony, jedyny świadek, który przeżył atak jest w bardzo młody wieku i twierdzi, że był to… dinozaur. Przecież one wyginęły.

Ech, ta cudowna genetyka, nawet z kurczaka potrafi zrobić dinozaura. Może nie w tak dosłownym znaczeniu, ale DNA zwykłej domowej kury pozwoliło na przywrócenie ziemi jej wymarłych dawno mieszkańców. A palny, jakie z nimi wiąże główny oponent w recenzowanej książce są iście diabelskie. Na jego drodze stanąć może jedynie Pascal, ze swym dziennikarskim zapałem i chęcią zdobycia dobrego materiału. Szkoda tylko, że jego śledztwo nie jest szczególnie porywające. Dinozaury to chyba nie jest to, co straszy czytelników.

Knight jest moim osobistym mistrzem literackiego horroru klasy B. Wszystko wyłożone jest jak kawa na ławę, bez zbędnego przedłużania, ale wzbogacone odpowiednim zapleczem technicznym i nie raz z podejściem naukowym. Niestety „Carnosaur” jest słabszą historią niż „Fungus”, czy „Macki”. Po pierwsze wymarłe gady, jakoś w ogóle nie były w stanie mnie do siebie przekonać, choć muszę przyznać, że ich poczynania nie raz były widowiskowe. Momentami jest ciekawie, ale przez większą część książki nie mogłem się w tę historię wciągnąć. Szczególnie, że po mocnym otwarciu następuje długi okres dość nudnego śledztwa i plątania się naszego bohatera po kątach. Dopiero później akcja rusza z kopyta, a dinozaury ponownie dają o sobie znać. Często dość krwawo.

Choć trafia się kilka przestojów i parę irytujących momentów, to nie jest to zła książka. Powiedziałbym raczej, że mamy tutaj do czynienia z pozycją średnią, która ma swoje lepsze i gorsze momenty, ale ogólnie da się czytać. Najgorszy koszmar paleontologa? Niekoniecznie, ale fani klasy B, mogą sięgnąć.

underluk

GORE

6

STRACH

4

OCENA

6