Ofiara

Tytuł oryginalny: Sacrifice

Autor: John Everson

Wydawca: Replika 2009

Rok powstania: 2007

Pewna zakonnica w klasztornej bibliotece trafia na „Księgę Curburydów”. Lektura urzeka ją do tego stopnia, że postanawia otworzyć bramę między światami i sprowadzić na ludzkość zagładę. By to uczynić, musi dokonać kilku rytualnych, ociekających krwią i seksem morderstw. Na jej drodze stanie związany z demona Malachai’em Joe i nastoletnia Alex. Dziewczyna ma dar, który pozwala jej widzieć duchy. Oboje postarają się wyśledzić seryjną morderczynię o pseudonimie „niedzielna rzeźniczka” i pokrzyżować jej szyki.

„Ofiarę” czyta się bardzo dobrze. Akcja sprawnie mknie do przodu, a wydarzenia układają się w sensowną całość i skutecznie potrafią przykuć do lektury. Do pozytywnych bohaterów szybko się przekonałem, a ich los nie był mi obojętny i z uwagą śledziłem ich perypetie. Ci źli natomiast nie pozostawiają złudzeń na ich nawrócenie. Plusem jest także fakt, że postaci, które tutaj występują, są całkiem fajnie nakreślone i najczęściej nie jednowymiarowe. Owszem, rodzice Alex są może trochę przejaskrawieni i prostolinijni, ale bohaterowie pierwszoplanowi to już inna liga. W tej historii nie brakuje także ciekawych zwrotów akcji i interesujących rozwiązań. Może bez większych opadów szczęki, ale mimo wszystko kilka rzeczy może zaskoczyć.

Nic jednak nie jest idealne i tutaj znalazło się kilka niedociągnięć. Przede wszystkim rozczarowało mnie nieco zakończenie. Jest chyba zbyt proste i rozegrane za szybko. Również miasteczko, w którym wszystko się zakończy, choć przewija się przez całą powieść, to jednak autorowi nie udało się do końca go wykorzystać. Jest takim trochę rozmytym tłem, a przydałoby się poświęcić mu nieco więcej czasu. Poza tym wszystko mi grało.

Książka jest dosyć brutalna. Sami Curburydzi jawią się jako porządnie rozhulani hedoniści, a ich opisy bez wątpienia nie należą do przyjemnych. Aż się kibicuje bohaterom by zapobiegli dokończeniu rytuału. Sama „niedzielne rzeźnicza” jak prasa okrzyknęła główną oponentkę, nie należy do przyjemnych kobiet. Choć jej opis nie zdradza początkowo jej skłonności, to już pierwsze scena przedstawiająca, co dzieje się z jej ofiarą nie pozostawia złudzeń. Będzie dużo krwi, wywlekanych wnętrzności, a i seksu z martwymi zwłokami nie zabraknie. Na szczęście o ile brutalność jest dość wysoka, to w opisach współżycia ze zmarłymi autor zdaje się nieco powstrzymywać pióro. Z kolei przy stosunkach ż żywymi, które nawiasem mówiąc również nie jednokrotnie są brutalne, popuszcza już nieco hamulce. Nie chcę jednak by ktoś odniósł wrażenie, że motyw nekrofilski jest tutaj jakoś mocno eksponowany. Tak nie jest. Po prostu rytuał wymaga czasem współżycia z ofiarą, ale jest to ukazane dość delikatnie. Ot tak, wspominane mimochodem.

„Ofiara” jest niezłym horrorem. Jest tutaj kilka scena grozy stojących na niezłym poziomie, a i fani gore powinni być usatysfakcjonowani. Dodatkowo lekturę czyta się szybko i z zaciekawieniem. Wszystko jest odpowiednio wyważone. Początkowo chciałem recenzowanej pozycji wystawić 7, ale Curburydzi nakłonili mnie do podniesienia oceny o jedno oczko. Warto sięgnąć.

underluk

GORE

7

STRACH

6

OCENA

8