Ludzie z bagien

Tytuł oryginalny: Creekers

Autor: Edward Lee

Wydawca: Replika 2012

Rok powstania: 1994

Kazirodztwo prowadzi do uszkodzeń puli genów w wyniku, którego rodzące się z takich związków dzieci, często obarczone są upośledzeniami fizycznymi jak i psychicznymi. Jednak w małych, zamkniętych społecznościach dochodzi do takich narodzin. Z efektami takiego rodzaju związków mamy do czynienia w drugiej wydanej na polskim rynku książce Edwarda Lee pt. „Ludzie z bagien”.

Phil Straker robi karierę w wydziale do zwalczania narkotyków. Niestety podczas jednej z akcji zostaje wrobiony w zabójstwo dziecka. Po czymś takim może zapomnieć o pracy w policji, a jedyną szansą by nie trafić do więzienia jest dobrowolne odejście ze służby. Znajduje pracę jako ochroniarz, jednak w głębi duszy nadal jest gliniarzem. Z pomocą przychodzi mu komendant posterunku z Crick City, rodzinnego miasteczka naszego bohatera. Jak się okazuje w mieścinie kwitnie handel narkotykami, co jest szansą powrotu naszego bohatera do policji. Co prawda, gdzieś na zapomnianej przez wszystkich głębokiej prowincji, ale jednak robiłby to, do czego został stworzony. Rozpoczyna śledztwo, którego efekt doprowadzi go do czegoś, czego nie był w stanie przewidzieć.

Nasz bohater wraca na stare śmieci. Miasto się zmieniło, a jego dawni znajomi już tu nie mieszkają, albo ich życie wyraźnie różni się od tego, co pamięta. Cały czas mieszka tutaj jego dawna miłość, ale najwyraźniej się stoczyła. W miejscowości coraz częściej można zobaczyć „bagiennych”, ludzi mieszkających na pobliskich niedostępnych terenach. Od zawsze wiadomo było, że tam mieszkają, ale widywano ich rzadko. Dziś to się zmieniło, a na domiar złego, jak się wkrótce okaże, w pobliskim barze ze striptizem, którego właścicielem stał się jeden z nich, można obejrzeć striptiz z udziałem niezwykle zdeformowanych kobiet. Jeśli się zapłaci, na oglądaniu może się nie skończyć. A jak się okazuje, chętnych nie brakuje.

Zdeformowani ludzie to danie główne tej historii. Autor serwuje czytelnikowi całą galerię straszliwie zniekształconych ciał. Od niezwykłej ilości palców, przez podwojone kolana, kilka par piersi po niewykształcone kończyny, czy dodatkowe ich egzemplarze. Nie brakuje także scen soczystej brutalności. Kilka postaci, które spotkamy w okolicy Crick City wydaje się kompletnie zdegenerowanymi osobnikami, którzy poprzez gwałty i morderstwa urozmaicają sobie szarość codziennego dnia. W wolnej chwili zarabiają przemycając narkotyki lub rabując przygodne ofiary. Jednak swoją brutalnością zdają się oni ustępować tytułowym ludziom z bagien.

Akcja rozwija się powoli, a przez dużą cześć książki bohater przesiaduje u siebie w domu, na posterunku policji lub w miejscowym barze ze striptizem. W tym ostatnim spędza chyba najwięcej czasu nawiązując kontakty. Na zapleczu odkrywa scenę, na której rozbiera się jego dawna miłość, która teraz jest żoną właściciela knajpy. W normalnej historii, pewnie wrócili by do siebie, ale u Edwarda Lee nie jest normalnie. Zdecydowanie nie jest.

Ludzie z bagien” to dobra książka. Kilka zwrotów akcji urozmaica opowieść, a lektura trzyma w napięciu. Szybko domyślamy się, że coś tu jest nie tak. Że pod całą tą warstwą narkotykowej afery ukrywa się coś jeszcze, ale na rozwiązanie trzeba poczekać do samego końca. Jak już wspomniałem, głównym daniem są tutaj liczne deformacje ludzkiego ciała wynikłe z wieloletniego mieszania tej samej puli genów, ale znajdzie się też kilka brutalniejszych opisów. Całość nie jest lekka, ale nie jest też przesadzona, przez co brutalność nie odrzuca. Chociaż sympatycznych postaci jest tutaj nie wiele. To nie jest miły świat, ale jeśli ktoś ma ochotę może sięgnąć. Nie powinien być zawiedziony.

underluk

GORE

7

STRACH

5

OCENA

7