Bestia

Tytuł oryginalny: Slime Beast

Autor: Guy N. Smith

Wydawca: Phantom Press International 1991

Rok powstania: 1975

Trudno nazwać Guy’a N. Smitha mistrzem horroru, choć sporo jego książek, ukazało się u nas na początku lat dziewięćdziesiątych nakładem wydawnictwa Phantom Press International. Ich poziom był różny a recenzowana tutaj „Bestia” jest przedstawicielem tych gorszych pozycji.

Gavin i Liz towarzyszą profesorowi Lowsonowi w wyprawie, mającej na celu odnalezienie zaginionego skarbu króla Jana. Ich terenem poszukiwań są bagna gdzieś na angielskiej prowincji. Podczas prac poszukiwawczych natykają się na nieznaną nikomu istotę, zakopaną pod grubą warstwą błota. Okazuje się, że stworzenie żyje, a w pobliskiej wiosce widziano ostatniej nocy spadający meteoryt. Czyżby nasi poszukiwacze trafili na przybysza z innej planety. Wkrótce, odpowiedź na to pytanie stanie się nieistotna, gdyż rozpocznie się rozpaczliwa walka o życie. Potwór jest głodny i wyruszy na żer.

Bestia” jest bardzo tanim horrorem. Oto przybysz z kosmosu zaczyna pożerać okolicznych mieszkańców, a jego skóra jest tak twarda, że nawet kule z karabinów nie są w stanie zrobić mu większej krzywdy. Do tego sam potwór jest okropny z wyglądu, ocieka śluzem i roztacza dookoła siebie trupi odór. Nasz profesor chce go za wszelką cenę schwytać, gdyż mami go wizja sławy, jaką taki czyn by mu przyniósł. Natomiast dwójka jego pomocników skupia się raczej na przeżyciu i unicestwieniu maszkary. Oczywiście w tym wszystkim znajdują czas na romans i snucie planów na przyszłość.

To nie jest dobra książka. Fabuła jest niemiłosiernie naciągana, wydarzenia mało prawdopodobne, a cała akcja mało interesująca. Bohaterowie niewyraźni i raczej nikt z czytelników nie będzie przejmował się ich losem. Nawet literacko jest słabo. Na domiar złego, mimo że akcja osadzona jest właściwie na odludziu, nad całą tą historią unosi się atmosfera zagrożenia dla całego świata. Taa… jasne.

I tak tytułowy potwór wychodzi sobie, co noc kogoś zamordować, a okoliczni mieszkańcy starają się go zabić. Później przyjdzie im z pomocą armia, ale i ta niewiele wskóra. Mimo wszystko bestię da się unicestwić, ale o tym przekonacie się, jeśli sięgniecie po tę książkę.

A tego nikomu nie zabraniam. Nikomu też nie polecam, gdyż studiowanie książki telefonicznej może się okazać bardziej wciągającym zajęciem, niż lektura „Bestii”. Na szczęście recenzowana pozycja nie jest długa, a te niecałe sto pięćdziesiąt stron można połknąć przy jednym posiedzenie, jeśli oczywiście dacie radę.

underluk

GORE

3

STRACH

2

OCENA

3