Noc gargulców

Tytuł oryginalny: Night of the Gargoyles

Autor: Graham Masterton

Wydawca: Rebis 2010

Rok powstania: 2010

Noc gargulców” jest kontynuacją średnio udanego „Bazyliszka”. Poprzednia książka nie była może najgorsza, jednak czegoś zdecydowanie jej brakowało. Na plus natomiast, było osadzenie części akcji w Polsce, co dobrze trafiało w gusta lokalnych patriotów. Zawsze to miło, gdy ludy zagraniczne odnajdują nasz kraj na mapie. Choć Masterton miał z pewnych względów raczej blisko. Jednak tym razem, nasz kraj nie pełni tutaj już tak istotnej roli, choć jego nazwa kilka razy pada. A czy historia okaże się lepsza?

Doktor Underhill bo ubiciu bazyliszka, wraca do życia codziennego i prowadzi dalsze badania nad przywróceniem do życia mitycznych stworów. Udaje mu się zainteresować swoją pracą dużą korporację i pod jej okiem wraz ze swoją asystentką i asystentem stara się wyhodować feniksa. Tymczasem odwiedza go syn profesora Zaubera twierdząc, że dysponuje sporą ilością gargulców, które można przywrócić do życia. Nasz bohater, choć zaintrygowany rewelacjami swojego dość niespodziewanego gościa, odmawia mu jednak pomocy. Tymczasem w Filadelfii zaczynają ginąć ludzie a z nieba spadają kamienne rzeźby. Komisarz Jenna Pulpet, stara się rozwikłać tę zagadkę i zaczyna podejrzewać, że te zjawiska coś łączy. Zbieg wydarzeń doprowadza ją do doktora Underhilla.

I tak oto wracamy w kręgi kryptozoologów i pomysłów na wykorzystanie komórek macierzystych dla dobra ludzkości. Tym razem jest to wyprawa ciekawsza niż w przypadku „Bazyliszka” i zdecydowanie lepiej napisana. Akcja wydaje się mniej naciągana i rozgrywana jest bardziej płynnie. Może to być efektem większej liczby bohaterów, a więc i ukazania fabuły z różnych perspektyw. Wszystkie spojrzenia są nieco odmienne i każdy z bohaterów ujawnia fragment układanki, która dopiero pod koniec zostanie skompletowana w jedną całość. Niestety czytelnik domyśli się wszystkiego wcześniej, ale i tak fabuła zasługuje na plus.

Generalnie ta historia wydaje się lepiej przemyślana, a co za tym idzie, lektura jest bardziej satysfakcjonująca. Tym bardziej szkoda, że grozy jest tutaj jak na lekarstwo, a i krwawych efektów dużo nie uświadczymy. Gargulce, co prawda żywią się sercami swoich ofiar, a co za tym idzie efekt ich ataków jest krwisty i niekiedy makabryczny, ale ich ataki są błyskawiczne, więc i przerażającego nastroju nie ma, kiedy zbudować.

Generalnie, jeśli ktoś przeczytał „Bazyliszka” to i po „Noc gargulców” pewnie sięgnie. Warto tym bardziej, że ta druga powieść jest w moim przekonaniu lepsza. Gdyby było więcej grozy, byłaby siódemka, a tak pozostaje mocna szóstka. Czyta się dobrze, ale bać się nie ma czego.

underluk

GORE

5

STRACH

3

OCENA

6