Omen

Tytuł oryginalny: The Omen

Autor: David Seltzer

Wydawca: Vesper 2018

Rok powstania: 1976

Generalnie recenzja tej książki mogłaby być krótka. Podobał Ci się filmowy “Omen”? Sięgnij po jego nowelizację. Nie podobał? Książka też pewnie Ci się nie spodoba. Wszystko.


Byłoby zbyt łatwo.


Jak już wspomniałem, literacki “Omen” to nowelizacja filmu. Odpowiada za nią autor scenariusza obrazu, który w 1976 roku straszył widzów w kinach. Książka była częścią kampani marketingowej i ukazała się jeszcze przed kinową premierą. Skąd to wiem? Ze świetnego posłowia Mateusza Zimmermana, które dostarcza masy ciekawostek na temat tej historii i jej powstania. Za to duży plus.


Ale co jeśli ktoś nie oglądał filmu? Cóż, pewnie i tak zna tę historię. Małżeństwo stara się o dziecko, ale po dwóch poronieniach Jeremy Thorn, amerykański ambasador, obawia się, że trzecie może okazać się druzgocące dla jego żony. Ciąża przebiega jednak pomyślnie, ale do komplikacji dochodzi przy porodzie. Bohater zostaje poinformowany, że jego nowo narodzony syn zmarł, ale w tym samym czasie, na innej sali dochodzi do odwrotnej sytuacji. Tamto dziecko po śmierci matki jest sierotą. Thorn w trosce o zdrowie psychiczne małżonki i pod delikatnym naciskiem księdza, zgadza się na podmianę. Jeszcze nie wie, że będący w doskonałej kondycji chłopiec jest antychrystem, a w jego otoczeniu zaczną wkrótce dziać się niepokojące rzeczy.


Choć książka w warstwie fabularnej jest w zasadzie identyczna (zmiany są kosmetyczne), co  historia opowiedziana w filmie, to przez swoją naturę wzbogaca znaną z ekranu fabułę. Przede wszystkim mamy tutaj bogatsze tło niektórych postaci. Dowiadujemy się więcej o ich przeszłości oraz sposobie w jaki myślą o dziejących się wydarzeniach. Historia jest wzbogacona tym wszystkim, czego nie można przekazać na ekranie.


Sama fabuła rozwija się dynamicznie i całkiem sprawnie. Choć z pozoru z chłopcem wszystko jest w porządku, to w pewnym momencie zaczynają ginąć wokół niego ludzie. Szkoda trochę, że czytelnik od samego początku wie, co jest grane, przez co obserwowanie zmagań bohaterów traci nieco tajemniczości. Ale autor i tak trzyma w rękawie parę asów, które rozgrywa w odpowiedniej chwili. Niby znałem tę opowieść, ale od lektury nie mogłem się oderwać. A to chyba najlepsza rekomendacja.


Omen” pełen jest mrocznych tajemnic. Nie brakuje tu czarnej magii, satanistycznej sekty i kilku niezłych scen zabójstw. Wszystko rozgrywa się szybko i nie ma tu czasu na przestoje. Jest za to czas na ciekawą intrygę i kilka nadprzyrodzonych zjawisk. I przedstawienie antychrysta, choć ten jest dosyć niewinny i właściwie nieświadomy swojej roli w całym tym zamieszaniu. Niby jest, ale stanowi bardziej element tła niż odgrywa istotną rolę w wydarzeniach, które przecież dzieją się wokół niego, a on sam jest ich centralnym punktem. Chociaż takie ukazanie tej postaci ma też swój urok.


Na koniec warto zwrócić uwagę, że poza niezłą okładką przygotowaną przez Shred Perspective Works , lekturę umilają także klimatyczne ilustracje spod ręki Krzysztofa Wrońskiego.


Podsumowując. Nie ważne, czy znany jest ci filmowy “Omen”, czy  też nie, jego nowelizacja warta jest uwagi. Bo to jest po prostu dobra historia, która wciąga i trzyma przy sobie do ostatniej strony. Lubisz satanistyczne horrory, nie straszne Ci mroczne rytuały i chcesz spojrzeć w oczy antychrystowi? Bierz śmiało. Szczególnie, że książka cały czas ma w sobie magię... nie tylko tą czarną. 

underluk

GORE

4

STRACH

5

OCENA

8