Portret Doriana Graya

Tytuł oryginalny: The Picture of Dorian Gray

Autor: Oscard Wilde

Wydawca: Vesper 2018

Rok powstania: 1890

Klasyczne powieści grozy różnie wytrzymują upływ czasu. Jedne wydają się nie starzeć, inne wraz z mijającymi latami coraz bardziej trącą myszką. “Portret Doriana Graya” jest gdzieś pośrodku.


O co chodzi


Niekiedy życzenie wypowiedziane w odpowiedniej/nieodpowiedniej (niepotrzebne skreślić) chwili mogą stać się rzeczywistością. Na przykład takie, byśmy się nie starzeli, a zamiast na nas, czas odciskał swoje piętno na naszym portrecie. Ale niektóre życzenia choć z pozoru błahe, mogą mieć swoją ciemniejszą stronę.


Co się udało


Fantastyczny pomysł. Obraz, który odzwierciedla przemianę bohatera, który sam wydaje się nie zmieniać. Przynajmniej fizycznie, bo moralnie to już inna sprawa. Malowidło staje się odbiciem jego duszy, a ta nie okazuje się zbyt piękna, przez co dzieło sztuki zamknięte zostaje w pokoju i szczelnie przykryte. Żeby czasem nikt postronny go nie zobaczył.


Całkiem niezłe studium upadku moralnego. Skoro główny bohater się nie starzeje, a do tego należy do bogatszej części społeczeństwa, to jak to mówią, hulaj dusza piekła nie ma. A Dorian lubi się zabawić nie zważając na konsekwencje swoich czynów. Choć czasami miewa chwile konsternacji, nie wpływa to jednak na jego zachowanie. A to jest coraz gorsze, aż w pewnym momencie popycha bohatera do zbrodni. Choć i on sam jest u kogoś na celowniku.


Warto też zauważyć, że powieść wyraźnie nacechowana jest homoseksualizmem, co w czasach gdy została wydana było sporym aktem odwagi. Może nawet za dużym, bo pierwsze wersje tej opowieści, które ukazały się na rynku były mocno ocenzurowane. Vesper dostarczył nam tę nieugrzecznioną.


Co mogło pójść lepiej


Wspomniany homoseksualizm jest dość kłujący. Nie ma tu oczywiście scen zbliżeń, ale rozmowy niektórych postaci czy pewne sceny są wyraźne, co nie każdemu podejdzie. Tak samo jak momenty kiedy nic się nie dzieje, a bohaterowie kręcą się po obiadkach, klubach i dyskutują o swoich sprawach. Ma to swój urok, ale jednak nieco usypia przy lekturze. No i sam sposób pisania jest lekko archaiczny przez co sporo jest tam nudnych momentów, a i samej grozy nieszczególnie wiele.


Dla kogo


Dla miłośników klasycznych powieści grozy, stawiających klimat nad akcję. Tej ostatniej nie ma tu zbyt wiele, choć pod koniec intryga się rozkręca, robi się mroczniej i nawet poleje się krew. Nie zmienia to faktu, że lektura nie jest szczególnie porywająca, choć może się pochwalić wyraźnym klimatem epoki, w której powstała.

underluk

GORE

2

STRACH

3

OCENA

6