Słowiański horror

Tytuł oryginalny: Słowiański horror

Autor: antologia

Wydawca: Horror Masakra

Rok powstania: 2019

Horror czerpiący pełnymi garściami ze słowiańskiej mitologii jest coraz popularniejszym widokiem na półkach miłośników grozy. Mieliśmy “Krew zapomnianych bogów”, “Słowiańskie koszmary” oraz “Licho nie śpi”, a teraz do tego grona dołącza kolejna antologia opowiadań. “Słowiański horror” bo o niej mowa, przynosi dwanaście nowych historii, które sięgają do wierzeń z czasów przedchrześcijańskich. Z jakim skutkiem?


Pożóg - Artur Grzelak
W wiosce wybucha pożar. Jeden z mieszkańców widzi dziwną postać w ogniu, a jak wkrótce się okaże nie jest jedynym, który ją zobaczył. Jego sioło nie jest kolejnym, w które trawią płomienie. Pewien szaman wie co stoi za falą pożarów i jak powstrzymać wywołującego pożogi demona.
Dobry tekst na początek. Czyta się miło, ciekawi bohaterowie, sporo słowiańskich motywów i całkiem niezły szaman. No i wróżby z wnętrzności choć totalnie pozbawione szczegółów. Zero horroru, ale w jednym momencie trafi się całkiem przyjemny fragment grozy. No i zakończenie przewidywalne. Mimo wszystko tekst na plus.
6+/10


Przebudzenie - Adrian Turzański
Słowiańska istota zostaje przywołana podczas zabawy stylizowanej na dawne obrzędy. I co tu dużo pisać. Współczesność jej się nie podoba, ale wkrótce kogoś spotka.
Trochę krytyki turbosłowian, kilka trupów i lekko zmieszany, ale nie wstrząśnięty przebudzony. Całość napisana przeciętnie. Tak sobie stylistycznie, nieszczególnie ciekawie, mało klimatycznie i choć jest trochę krwi to bać się nie ma czego.
4/10


Żywy ogień - Marek Kwietniewski
Śmierć dziecka to zawsze tragedia. Ojciec, który ocalał z wybuchu stara się odnaleźć sprawcę. Ale eksplozja, która zabiła mu syna i dwie inne osoby, wcale nie miała nic wspólnego z gazem jak pisze prasa. A samo zdarzenie nie było odosobnione.
Początek jest zacny. Mroczny, intensywny i napakowany metafizyką. Rodzi nadzieję na dobry ciąg dalszy, ale ten choć w sumie jest nie najgorszy, nie spełnia tych oczekiwań. Fabuła rozdziela się na dwa wątki i zupełnie traci gdzieś warstwę grozy. A szkoda bo zapowiadało się lepiej. Niepotrzebne są też wtręty o Kaziku i biurokracji. Warto byłoby popracować też nad dialogami. Szczególnie tymi na początku.
6/10


Poroniec - Franciszek M. Piątkowski
Na wykopaliskach zostaje odnaleziony dziwny przedmiot. Wkrótce zaczynają ginąć obecni przy znalezisku ludzie. Miejscowi księża odgadują, że za morderstwami kryje się demon i proszą o pomoc specjalistę od słowiańskich bogów. Ten wkrótce odkryje, że sprawy mają się inaczej niż to wygląda na pierwszy rzut oka.
Sporo słowiańskich odniesień, jest trochę grozy, jest demon, kilka zwrotów akcji, zagadka i w sumie całkiem sprawnie napisana oraz ciekawa opowieść.
7/10


Jak było - Aleksandra Kozioł
Były żołnierz wracający do swojej wioski ma ochotę przywłaszczyć sobie buty przebitego widłami jegomościa. Ten okazuje się samym diabłem Borutą i zawiera z bohaterem pewną umowę.
Są diabły, jest wiedźma oraz pewien agresywny kogut. Całość utrzymana bardziej w stylu baśni niż horroru. I to takiej klasycznej, w której grozy jest niewiele. Nie to co u braci Grimm. Czyta się jednak przyjemnie.
6/10


Śląsk - Patrycja Żurek
Kilka różnych postaci spotyka jedną istotę. Ta nawet jeśli komuś pomaga to kryje się za tym jakiś plan.
Krótki tekst, sporo postaci i różnych bytów. Nawet niezła dawka grozy, choć całość kompletnie pozbawiona jakiegoś wyraźnego wątku przewodniego i kompletny brak zakończenia sprawiają, że lektura pozostawia ogromny niedosyt.
3/10


Wierzbowe dzieci - Agata Poważyńska
Ojciec wyrusza po porwanego syna, a droga zaprowadzi go do świata, w którym śmiertelnicy nieczęsto goszczą.
Nie wiem czy to jeszcze horror czy już bardziej heroic fantasy. Sporo słowiańskich motywów, jest pewna dawka grozy, całość czyta się dosyć szybko.
5/10


Siostry losu - Adam Poraj
Pewien mnich odwiedza wioskę, gdzie na świat przyszedł właśnie chłopiec. Dziecko wpada w ramiona trzech demonic, a sama miejscowość jest pod wyraźnym wpływem słowiańskich wierzeń. Duchowny chrzci chłopca i zapowiada swój powrót za siedem lat.
Niestraszne, ale nieźle napisane opowiadanie, które bardzo dobrze się czyta. Zakończone pewną refleksją nad światem pozbawionym dawnych wierzeń.
6/10


Żądza zemsty - Aleksandra Rozmus
Kobieta złapana na kradzieży zostaje surowo ukarana. Zdecydowanie zbyt surowo. Po śmierci powraca jako mara szukając zemsty, a jej żądza mordu jest nienasycona.
Wreszcie kawał horroru. Tekst może nie za długi, ale intensywny, momentami brutalny i krwawy. Aż szkoda, że skończenie tak bardzo zawodzi.
6/10


Wąpierz - Maciej Szymczak
Jaśko w radosnym nastroju wraca z karczmy do domu. Gdy wkracza w mrok, przypomina sobie opowieści goszczącego w szynku wędrowca i jego humor lekko przygasa. Prawie trzeźwieje spotykając tytułowego wąpierza.
Krótkie, ale bardzo dobrze i lekko napisane opowiadanie z solidną dawką humoru. Gdy trzeba atmosfera ładnie gęstnieje i przyobleka szaty grozy. Zakończenie klasyczne, ale stylowe.
7+/10


Bieda - Tomasz Siwiec
Dziewczyna wyrwała się ze wsi i robi karierę jako modelka. Zostawiła przeszłość za sobą. Gdy pewnego dnia dostaje paczkę, z której wybiega mysz, los się odmienia.
Niezłe. Napisane przyzwoicie, a pomysł i kolejne wydarzenia wciągają trzymając przy lekturze do samego końca. Jest niezła dawka grozy, dobre tempo i konkretne zakończenie. Pamiętajcie by nie zostawiać zbyt długo otwartych drzwi bo nie wiadomo, co przez nie wlezie.
8/10


Pieniacz - Jacek Pelczer
Tytułowy Pieniacz to demon, który pieśnią wpływa na mężczyzn w taki sposób, że ci samowolnie odbierają sobie życie. Aż w wiosce zjawiają się dwaj bracia, którzy zdołali już sobie zdobyć własnych wrogów. Wkrótce podejmą się uwolnienia mieszkańców od złej mary.
Znowu bardziej fantasy niż horror, choć opis samego Pieniacza jak i scena jego pierwszego pojawienia się, są całkiem niezłe i odrobina grozy od nich bije. Napisane sympatycznie i z fajnymi w sumie bohaterami.
7/10


Słowiańska poezja - Łukasz Szczygło
Poezja. Tego nie pomalujesz.
Ale miły akcent.


Słowiański horror” jak przystało na antologię jest nie równy. Jest tu kilka bardzo dobry tekstów, parę średnich i trafi się też taki, który można by sobie odpuścić. Oczywiście wszystko jest kwestią gustu i fakt, że coś oceniłem słabo nie oznacza, że komuś innemu ten akurat tekst nie wyda się dużo lepszy. Ze mną na pewno na dłużej zostanie “Bieda” Tomasza Siwca za samą opowieść i koncept. Zapamiętam “Wąpierza” Macieja Szymczaka za humor, “Pieniacza” Jacka Pelczera za opis Pieniacza oraz “Pożóg” Artura Grzelaka za postać szamana. Te cztery teksty miały motywy, które do mnie szczególnie trafiły.


Co ciekawe, mam wrażenie, że tym razem w zamieszczonych w książce opowiadaniach jest jakby mniej horroru. Co w sumie staje trochę okoniem do tytułu. Jest jakaś tam dawka grozy, ale zazwyczaj brakuje takiego typowego dla gatunku tupnięcia. Albo ono jest, ale takie trochę nieśmiałe. Trafiają się wyjątki, ale niektóre historie wędrują gdzieś w kierunku baśni albo nawet fantasy. Nie twierdzę, że jest to złe, ale widząc na okładce “Słowiański horror” oczekiwania miałem jednak nieco inne.


No i przydałaby się dokładniejsza korekta bo kilka robaczków się znalazło.


Trochę narzekam, a nie chcę by ktoś odniósł wrażenie, że książka nie jest warta uwagi. Poszczególne teksty pokrótce omówiłem i oceniłem powyżej, a całokształt wypada całkiem nieźle. Myślę, że każdy znajdzie tu coś dla siebie, a jeśli na jego półce znajdują się poprzednie antologie inspirowane słowiańską mitologią i czerpał z ich lektury przyjemność, to i recenzowana pozycja powinna się tam znaleźć. “Słowiański horror” to solidny zbiór, który potrafi do siebie przekonać i któremu zdecydowanie warto dać szansę.

underluk

GORE

4

STRACH

4

OCENA

7-