Lee Schubienik

Tytuł oryginalny: Lee Schubienik

Autor: Aleksandra Konefał

Wydawca: Novae Res 2020

Rok powstania: 2020

Mieliście kiedyś tak, że opis bohatera zaserwowany przez autora, nijak nie pasował do waszego wyobrażenia? Ja tak miałem z “Lee Schubienik” Aleksandry Konefał. Nawet nie wiem dlaczego. Przecież Alicja jest blondynką. Podkreślane jest to nie raz, ale w mojej wyobraźni zawsze widziałem ją jako brunetkę. I za każdym razem, gdy dziewczyna robiła coś ze swoimi blond włosami, przeżywałem swego rodzaju dysonans. Dziwne.


Ale kim jest Alicja? Otóż jest córką barona von Tochka, wychowującą się bez matki (ta zginęła tragicznie) i pobierającą prywatne nauki w swojej rodzinnej, nieco mrocznej rezydencji. Posiadłość ma długą tradycję. Pewnie tak długą jak lista mitów, legend i strasznych historii jakie wokół niej krążą. Oczywiście nie mieszka tam sama, bo mają tam swoje pokoje trzej służący, ale traktowani są raczej jak rodzina niż pracownicy. Zresztą generalnie panuje tu dość rodzinna atmosfera.


Kim w takim razie jest tytułowy Lee Schubienik? No cóż. Nie tak łatwo to określić. Alicja spotkała go pewnego razu w lesie, gdy ów jegomość starał się powiesić. Dlaczego? A dlaczego nie. Z nudów. Bohaterka skutecznie odwiodła go od tego czynu, a nawet poczuła coś na wzór sympatii. Od tej pory zacznie mu pomagać, a on, dosyć oryginalny charakternik, coraz bardziej do niej się przywiązywać.


Tak w skrócie. Żeby nie zdradzić za dużo.


To co w “Lee Schubienik” od razu rzuca się w oczy, to styl autorki. Aleksandra Konefał snuje swoją opowieść lekko i swobodnie, dzięki czemu kolejne strony mijają niepostrzeżenie. Szczególnie, że w fabule nie ma odczuwalnych dłużyzn, a bohaterowie są zwyczajnie sympatycznie, choć nie da się im odmówić hartu ducha. Hmm… może przez ten charakterek, Alicja wyobrażała mi się jako brunetka. Mniejsza z tym. Garść bohaterów wykreowana przez autorkę zdecydowanie da się lubić, a panujące między nimi relacje łatwo zidentyfikować. Wyjątkiem jest tu Lee, a właściwie Pentlee von Schubienik bo tak brzmi jego pełne imię i nazwisko. Gość małomówny i zagubiony, ale zdecydowanie zagadkowy. Najpewniej coś ukrywa. Wracając jeszcze do stylu autorki, potrafi ona zakończyć poszczególne rozdziały w taki sposób, że trudno się oprzeć natychmiastowemu rozpoczęciu kolejnego, co może sprawić, że niepostrzeżenie za oknem wczesny wieczór zamieni się w poranek. Szczególnie, że poszczególne części nie są długie, co jeszcze bardziej zachęca do pozostania przy lekturze.


Ile w tym wszystkim horroru? Cóż, samego horroru niewiele, choć zakończenie jest solidne. Sporo natomiast fajnej i całkiem stylowej grozy, okolicznych legend, ciemnych kątów i postaci, z którymi sam na sam bym szczególnie chętnie nie zostawał. Losy nastoletniej bohaterki idealnie powinny podejść nastoletniemu czytelnikowi, choć i ja sam, a jak to mówią, bliżej mi już do zakopanego, z lektury czerpałem sporą przyjemność.


Wydaje mi się jednak, że czytelniczki znajdą tu dla siebie więcej dobrego. Zwrócą pewnie bardziej uwagę na relacje między niektórymi bohaterami, a pewne insynuacje będą dla nich wyraźniejsze.


Faktem jest jednak, że nie ma tu ckliwych momentów ani romantycznych uniesień. Żeby nie było. Jest za to całkiem fajne, wędrujące czasem w kierunku czarnego, poczucie humoru. Jest tajemnica ukryta w murach posiadłości, którą zamieszkuje bohaterka. No i jest on, tytułowy Lee, który za każdym razem niepokoi.


W “Lee Schubienik” fajny jest nie tylko tytuł. To po prostu niezła i dobrze czytająca się historia, pełna ciekawych bohaterów, tajemnic i wydarzeń, które skutecznie zachęcają do lektury. Mi się podobało.


Warto jeszcze wspomnieć, że jest to tom pierwszy tej opowieści, który doskonale wprowadza czytelnika w przedstawiony świat. Ja czekam na ciąg dalszy.

underluk

GORE

2

STRACH

3

OCENA

7