Poradnik zabójców wampirów klubu książki z południa

Tytuł oryginalny: The Southern Book Club's Guide to Slaying Vampires

Autor: Grady Hendrix

Wydawca: Vesper 2021

Rok powstania: 2020

Poradnik zabójców wampirów klubu książki z południa”. Długaśny tytuł prawda? A teraz przeczytaj go szybko dziesięć razy. No dobra. Żartowałem. W każdym razie nakładem wydawnictwa Vesper na naszym rodzimym rynku ukazała się kolejna książka Grady’ego Hendrixa. Jej fabuła osadzona jest w tej samej okolicy, w której dzieją się wydarzenia z “Moja przyjaciółka opętana”, ale w trochę innym czasie. Tym razem przenosimy się na początek lat dziewięćdziesiątych.


Gospodynie domowe z bezpiecznej, ale dosyć nudnej okolicy dla urozmaicenia szarości dnia, zakładają klub książki. Choć początkowo skupiają się na wielkich amerykańskich powieściach, szybko dochodzi wśród nich do rozłamu i przebiegunowania literackich zamiłowań. W końcu prosty romans lub historia seryjnego mordercy, też potrafi być ciekawa. Szczególnie w okolicy, w której nic się nie dzieje. Do czasu. Gdy do jednego z domów wprowadza się pewien przyjezdny, a na podjeździe pojawia się nie pasująca do okolicy biała furgonetka, to tylko początek niepokojących zmian, które wkrótce wstrząsną mieszkańcami Old Village.


No dobra. Może nie wszystkimi i nie tak znowu wkrótce.


Główną bohaterkę można by określić typową kurą domową. Ogarnia dom, dzieci i męża. Dba by niczego im nie brakowało. Ale to ona zostanie zaatakowana przez staruszkę z sąsiedztwa, a ów atak będzie pierwszym krokiem do wstąpienia na ścieżkę, która doprowadzi ją do niepokojącego odkrycia. Tytuł zdradza co nieco o kierunku, w którym to wszystko zmierza.


Wampiry w literaturze goszczą od dawna. Tutaj nie mamy ich całej chmary, a tylko jednego. I to takiego nie szczególnie przedsiębiorczego, że się tak wyrażę. Ciężko też go nazwać nienasyconym, choć niby cały czas jesteśmy informowani o tym, że cały czas bierze coraz więcej i więcej, to niekoniecznie wynika to z przebiegu wydarzeń. Jest wręcz dosyć sennie. A i sam antagonista nie wydaje się szczególnie porywający.


Wampir jaki jest, każdy widzi. Jest tu trochę klasycznego podejścia. Trzeba takiego jegomościa zaprosić żeby mógł wejść do domu. Żyje długo, doskonale się regeneruje i łaknie krwi. Jednak nie ma klasycznych zębów. Może także przebywać na świetle słonecznym, choć to wyraźnie mu przeszkadza. Ot, taki trochę lump, ale w sumie inteligentny.


Książka ma kilku mroczniejszych momentów, a pod koniec nawet nabiera tempa i nieco soczystości, ale zanim do tego dojdzie, to jednak potrafi przynudzić. Powiedzmy, że bohaterka nie szczególnie przypadła mi do gustu. Jej knowania i owijanie pewnych wydarzeń w bawełnę i próby wciągnięcia przyjaciółek w całą aferę, bywają mało przekonujące. Żeby nie napisać bez sensu. Niby brnąłem w tą lekturę, ale miałem wrażenie, że strony w dużej mierze wypchane są watą. Niby coś tam się dzieje, ale dosyć niemrawo. Zagrożenie czai się za rogiem, jest zdefiniowane i wydaje się być namacalne, ale fabuła nie zawsze to odzwierciedla.


Nie będę ukrywał, że “Poradnik zabójców wampirów klubu książki z południa” nie do końca mnie porwał. Jak zresztą i inne książki Hendrixa. Lubię panujących w nich klimat, doceniam często pomysł, ale nie zawsze odpowiada mi wykonanie. Tym razem podobało mi się chyba najmniej. To jest całkiem przyzwoita książka. Nie powiem. Ma swoje dobre strony, ale całości brakuje pewnego pazura, który pozwoliłby mi ją odstawić półke wyżej.

underluk

GORE

4

STRACH

4

OCENA

6